MainMenu

Budowa atomu.

Co to jest węgiel aktywny i czym różni się od węgla nieaktywnego?
Wprowadzone tutaj określenie nie ma niczego wspólnego z nazwą używaną w chemii do określania odpowiednio przerobionego technologicznie węgla, stosowanego do neutralizacji związków chemicznych, w przypadku spożytych trucizn czy trujących gazów.
Zrozumienie tego zagadnienia będzie dość trudne w porównaniu z wcześniej przedstawianymi problemami, gdyż musimy sięgnąć do wiedzy z dziedziny fizyki kwantowej i teorii o budowie atomu. Ale jak się okazuje, wiedza ta jest ściśle związana z obrazami teologicznymi i udowadnia związek z działaniem mechanizmów molekularnych w metabolizmie człowieka.
Na początek powiem, że węgiel aktywny to taki, który umożliwia przeniesienie energii zawartej w polu sił jądra atomu, czyli silnych, na poziom oddziaływań elektromagnetycznych, o czym wspomniałem przy omawianiu strun. Węgiel aktywny jest wprowadzany z pożywieniem, które jest w głównej mierze z niego zbudowane. Jako element konstrukcyjny, który poprzez swoje cztery możliwe miejsca do wiązania przyłącza inne pierwiastki tworząc odpowiednie do potrzeb związki, potrzebuje do tych wiązań energię. Przyczepienie do poszczególnych miejsc nie jest obojętne, gdyż ich energia wiązania jest różna, co dotyczy i innych pierwiastków, jak azotu i fosforu - z pięcioma miejscami wiązań. Taką właściwość możemy jednak zaobserwować na poziomie całych pierścieni, gdzie przyłączenie atomu do pozycji 1 daje inne właściwości związku niż przyłączenie do pozycji 2, czy innej. Energia wiązania każdego z tych miejsc jest wyraźnie inna i tylko jedna najsilniejsza pozycja węgla może przyłączyć długi sznur innych atomów, a najsłabsza przyłącza jedynie wodór Energia tych wiązań jest dostarczana z wnętrza jądra i jeśli jest odpowiednio silna to węgiel jest aktywny i dobrze spełnia swoje zadania konstrukcyjne. W momencie wyczerpania się tej energii i nie możliwości jej uzupełnienia w organizmie pozbawionym odpowiednich programów, węgiel traci najcenniejsze właściwości i musi zostać usunięty. Zastępuje go inny aktywny, a on resztką energii łączy się z tlenem i jest usuwany na zewnątrz organizmu jako węgiel nieaktywny.
Taka jest esencja tego problemu, a szczegóły wyjaśnię dokładniej.

 Każdy spotkał się z przedstawioną na rysunku gwiazdą Dawida – symbolem narodu żydowskiego, mimo że w Piśmie Św. nie ma o niej wzmianki. Przekształcenie tych samych dwóch trójkątów w nakrycie głowy biskupów katolickich wydaje się proste, lecz Oni w obecnym czasie już nie zdają sobie sprawy z pochodzenia tej formy.
Czy symbole mówią o tym samym? Czego mogą dotyczyć? Jakie jest ich powiązanie z fizyką kwantową? Czego symbolem są piramidy egipskie, składające się z czterech takich trójkątów? Są to problemy, które postaram się wyjaśnić.
Wszystkie te elementy przedstawiają symboliczną budowę atomu, jego powłoki elektronowe. Budowa struktury atomu to tetraedr, który jest podstawową strukturą każdego kryształu. Wyraźnie widać to na cząsteczce metanu CH4, z czterema tetraedrami w rogach – wodoru i większym tetraedrem w środku jako atom węgla.
Jeśli stwierdziliśmy, że wszystkie pierwiastki w strukturze makro mają strukturę krystaliczną, to dlaczego struktura niższego rzędu ma odbiegać od tego schematu? Próba przeniesienia obrazu planetarnego do tych struktur w obliczeniach matematycznych nie spełnia się, natomiast brak wyobraźni spowodował wypracowanie mylnego spojrzenia. Obecnie możemy już zobaczyć takie struktury składające się nawet z kilku atomów i one mają strukturę form przestrzennych opartych na czworościanach. Nazwano je klastrami.
Wzory piramid nie wzięły się z wyobraźni tych prymitywnych ludzi, lecz zostały im przekazane, a w związku z faktem, iż prawidłowe oddziaływanie tego wzoru zależy od czterech trójkątów w przestrzeni, trzeba je było wyprowadzić na zewnątrz i umieścić na kwadratowej podstawie, która dla Energii Kształtu jest niewidzialna. Tetraedr jako atom jest zawieszony w przestrzeni i postawienie go w takiej formie na ziemi jest niemożliwe. Jak wiemy z obliczeń, przekątna podstawy piramidy jest ustawiona w linii południka ziemskiego. Dzieląc ją na dwie symetryczne części po dwie ściany, trójkąty, które przeszły do symboliki izraelskiej i chrześcijańskiej (o ile oczywiście ta analiza jest prawidłowa), z niedostępnej wtedy wiedzy zrobiono religię. Taki podział piramidy (tetraedru) na dwie części odzwierciedla dwie przestrzenie zajmowane przez materię i antymaterię, które dopiero razem tworzą pełną strukturę atomu. Obecnie przyjęta teoria o atomie jako układ z jądrem pośrodku koła, po którym krążą elektrony, jest obrazem jednego trójkąta. I można dyskutować jedynie o nazwie, czy całość to atom, czy jedna ściana to atom.
Jedyną możliwością spojrzenia w głąb struktury powłok elektronowych i jądra są obliczenia matematyczne na tzw. funkcjach falowych, z których obliczamy pewne prawdopodobieństwo przebywania elektronu w miejscach wokół jądra. Na podstawie tych obliczeń możemy jedynie spekulować nad utworzonymi teoriami, które spełniają te obliczenia, a może ich być kilka równorzędnych. Takie obliczenia wykonane dla elektronu na pierwszej orbicie, czyli atomu wodoru, całkowicie pasują do wzoru banana wpisanego w trójkąt czyli części toru elektronu przebiegającego po okręgu przechodzącym przez jądro i ścianę, która jak nadmieniłem jest czynnym miejscem przebywania elektronu. Odpowiada za połączenia cząsteczkowe. Dwa pola poszczególnych ścian (trójkąty) zajmowane są przez elektrony, a dwa pola przez pozytony. Złączone ściany w formie tetraedru w pełni wypełnione elektronami i pozytonami tworzą atom helu He, który jest gazem szlachetnym niezdolnym do reakcji chemicznych z powodu braku energii na zewnętrznych ścianach, chociaż łączy się czasami na zasadach przyklejania do ściany innego atomu. Wszystkie zamknięte ściany są odpowiednikiem zamkniętych orbit w stosunku do których żadnych obliczeń nie wykonano dotychczas.
Dostarczenie energii do atomu, czyli jego jonizacja powoduje rozerwanie ścian do formy czteroelementowego skrzydła, z których każde jest zawarte w strunie i zaczynają ją nakręcać, przechodzić w stan absorpcji energii. Jeśli w takich stanach dochodzi do emisji pozytonów, to właśnie z przeciwległych ścian leżących po stronie antyenergii. Każda z siedmiu orbit (stanów energii) to jedna forma tetraedru i na każdej ze ścian znajdują się poszczególne podorbity.
Elektron na danej orbicie nie jest trzymany przez współdziałanie przyciągania jądra i siły odśrodkowej, lecz przez powierzchnię struny i nigdy z niej nie wychodzi, z jednym wyjątkiem, kiedy jest zamieniany na energię z ponowną kreacją przy tworzeniu pozytonu, który wykrywamy w tzw. rozpadach beta z oddziaływaniami sił słabych jądra.
Krótko mówiąc, jeśli zwielokrotnimy do czterech obecny model atomu i zmienimy ładunek dwóch elektronów na przeciwny to otrzymamy opisywaną formę tej podstawowej struktury, na której budowane są dalej klastry i kryształy. Można jeszcze dyskutować, czy protony i neutrony znajdują się na tych ścianach, czy są wewnątrz całego zestawu tetraedrów.
Natomiast jedną zasadniczą zmianą, którą należy w tym układzie zmienić, będzie mianowicie stwierdzenie, że to nie poszczególne cząstki tworzą masę atomu i pomiędzy orbitami jest próżnia, lecz należy przyjąć, iż przestrzenie wypełnione są polem (wodą) i ono w naszych warunkach dają masę, cały ciężar atomu. Na dodatek przestrzenie mogą być wypełniane na zmianę, różnej jakości wodą i ta sama struktura może mieć różne masy. Z takiej właśnie formy budowy bierze się możliwość zamiany energii w masę, czy ich równoważność. Zasady budowy wszystkich cząstek są w przybliżeniu jednakowe, czyli składają się z wypełnianych przestrzeni, z wyjątkiem neutrina, które jest w przypadku posiadania pędu nośnikiem informacji. Rozpad neutronu z tworzeniem protonu i elektronu wyzwala neutrino, które musi przenieść informację o takiej zmianie w świecie cząstek. Będzie się pojawiać przy każdej przemianie struktur wyższego rzędu na niższe i odwrotnie. Elektron, czy pozyton to trzeciorzędowa struktura od poziomu Stwórcy.
Dodam tutaj ciekawostkę o twórcy funkcji falowych Erwin Schrödinger (1887 – 1961), fizyk niemiecki. Kiedy otrzymał informację o wzorach tych funkcji nie bardzo wiedział o ich późniejszym zastosowaniu i przekazał dokładnie jak mu przekazano, czyli że funkcja przedstawia prąd elektronu w określonym obszarze wokół jądra. Dopiero Dirac zamienił to na prawdopodobieństwo przebywania w tym obszarze, co niestety nie jest słuszne, choć nie wpływa na efekt obliczeń. Prawdą w tym przypadku jest stwierdzenie Schrödingera z wyjaśnieniem, że funkcja dotyczy obszaru zalewanego przez pole, a w zależności od charakteru pola będzie tworzyć ładunki dodatnie i ujemne. Jego źródło informacji pokrywa się z moim, więc powinny być zgodne. Człowiek jest w pewnych wypadkach tylko maszyną do pisania i odbiornikiem sygnałów z Morza, gdzie wszystkie informacje były, są i będą. Dodam dla wyjaśnienia, że kwant energii pochłanianej bądź oddawanej, to jeden obrót skrzydła z osią obrotu wierzchołek – podstawa, a występująca we wszelkiego rodzaju obliczeniach okresowość wyrażana przez 2 PI jest tego konsekwencją. Trójkąt z elektronem – ściana atomu nie może wykonać pół obrotu i po zatrzymaniu znowu pół obrotu, musi wykonać cały obrót. Istnieje również kilka innych osi obrotów nakręcających się strun, a odpowiedzialnych za momenty pędu (spiny) spotykane w atomie i cząstkach. Występujący moment magnetyczny wynika ze skręcania podłużnego strun, natomiast moment elektryczny szkodliwy dla człowieka wynika z ich poprzecznych ruchów, oddalania i przybliżania się do siebie.
Takie ogólne przypomnienie i określenie struktur obecnych na tych poziomach wprowadziłem, aby przejść obecnie do zasadniczego zadania, jakim będzie opisanie czynników odpowiedzialnych za dostarczenie pola pomiędzy orbity. Jest to energia, która poprzez spin elektronu – skręcanie jego struny, przenosi energię na wyższe poziomy użyteczne człowiekowi, np. w formie energii cieplnej, czyli rotacji całych cząstek.
Jak stwierdzono doświadczalnie 90% energii jest zakumulowane w gluonach i kwarkach jądra. Pole do przestrzeni orbit jest wlewane z jądra, z jego przestrzeni gdzie występują oddziaływania silne. To właśnie ta woda niesie energię przy połączeniu dwóch jąder w syntezie jądrowej, lecz jej forma jest niemożliwa do bezpośredniego wykorzystania. Otóż jedna z podstawowych zasad obowiązujących w Prawach Stworzenia mówi, że wszystko ładuje się energią od środka. Funkcje falowe N I E zabraniają przejścia elektronu przez środek jądra, w tym przypadku przez środek tetraedru, lecz takiej możliwości nie wzięto pod uwagę z braku takiego obrazu w strukturze makro, a wzorując się na układzie planetarnym zaakceptowano jego drogę jedynie po orbicie. Jednak patrząc w głąb wszechświata będzie to podobne do gwiazd podwójnych, tak będzie się zachowywać jądro. Rozpada się na połowę i przepuszcza elektron, który zbiera pole z jego przestrzeni i przenosi na poziom pierwszej orbity, będzie w nią pompował energię. Następnie elektron drugiej orbity – przestrzeni ściany tetraedru wychodząc z niej, przelatuje po przestrzeni pierwszej orbity i przenosi pole do drugiej przestrzeni wypełniając ją wodą, itd. aż do wypełnienia wszystkich przestrzeni atomu. W jądrze znajduje się również antyenergia i pozyton wykonuje takie samo zadanie jak elektron pompując część przestrzeni przeciwną energią, czyli polem dodatnim. Atom jako całość jest obojętny elektrycznie gdyż wiruje w przestrzeni, natomiast zmniejszenie jego rotacji spowoduje częstsze pojawianie się ścian z ładunkiem dodatnim w pewnych pierwiastkach, a ścian z ładunkiem ujemnym w innych.
Patrząc teraz w rejony wnętrza protonu, to poznaliśmy już, że są tam kwarki oraz olbrzymie energie występujące w postaci gluonów, z których przelewana jest woda do poszczególnych przestrzeni jądra, a obrazem makro są najdalsze gwiazdy o przekraczających nasze pojęcia energiach zwane Kwazarami. Nietrudno dojść do wniosku, że widoki na niebie są odbiciem mikroświata ze spowolnionym czasem. Konstrukcja podstawowa wszystkich atomów jest jednakowa, a tworzenie się z nich poszczególnych pierwiastków jest związane z różnicą w wypełnianiu poszczególnych przestrzeni orbitalnych, a nie łapaniem elektronów, czy protonów. Łapanie elektronów oznacza raczej napompowanie jego orbit energią w innych procesach. Najstarszy jest wodór, a najmłodsze pierwiastki ciężkie.
..
..

Niewyjaśnione naukowo zjawisko spalania.

Dotychczasowa wiedza naukowa może nam tylko powiedzieć, że zjawisko spalania zachodzi w obecności tlenu. Nazwano ten proces utlenianiem węgla, siarki, azotu, itp., czyli produktów z jakich składa się dany materiał poddany spaleniu, pozostawiając popiół w formie gazowej lub stałej. I cała sprawa była prosta do momentu, gdy ktoś nie uświadomił sobie, że istnieje informacja, czyli obraz danego przedmiotu ulegającego utlenianiu, z którą nie wiadomo, co się dzieje. Dwaj uczeni, dwa największe mózgi zajmujące się sprawą (oni myślą mózgami, bo tak o nich piszą), doszły do wprost przeciwnych wniosków. Jeden twierdzi, że informacja wpadając do „czarnej dziury” zanika rozpadając się na małe elementy – zostaje zniszczona, a drugi, że nie przechodzi, pozostając po tej stronie nienaruszona i niezniszczalna.
Jak ta sprawa wygląda po drugiej stronie „czarnej dziury”?
Wygląda to mniej więcej w ten sposób, że prawda jest pomiędzy jedną i drugą teorią – informacja nie może zginąć, nie da się jej przerzuceniem na drugą stronę unieszkodliwiać, można natomiast pomniejszyć lub powiększyć w zależności od przestrzeni, w której się znajdzie. Gdyby się udało unieszkodliwić informację, to udałoby się zniszczyć całe Zło pływające w Morzu i odwrotnie, ktoś zbudowany z Wody Nienawiści mógłby zacząć niszczyć Dobro. Takie Prawo nie istnieje, gdyż zostało uznane przez Boga za złe rozwiązanie problemu.
W momencie spalania ofiary mamy do czynienia z następującymi elementami – tlen, obraz ognia, obraz przedmiotu do spalenia, ściana struny oddzielającej nas od drugiej strony i nakaz Boga Zastępów spalenia przedmiotu.
Cała ta konstrukcja została wymyślona nie dla potrzeby zniszczenia przedmiotu, lecz aby go przenieść na drugą stronę, a w przeciwnym kierunku przeciągnąć proch. Informacja o wszystkich elementach danego przedmiotu, czyli obraz, jest przenoszony przez strunę z jego podziałem na mniejsze identyczne obrazy, sytuacja ma podobieństwo do zdjęcia holograficznego utrwalonego na szkle i następnie rozbicia tego szkła. Na każdym odłamku powstaje identyczny obraz jak na dużym szkle. Zjawisko dopiero niedawno odkryto i dlatego Prawa rządzące spalaniem można zaobserwować w świecie makro. Obraz każdego przedmiotu jest obrazem tworzonym przez światło spójne, jednorodne i wyświetlane na powierzchni struny. Na jakiej zasadzie i przez co? – to pierwszy wątek raczej z fizyki do wyjaśniania, obecnie drugi teologiczny poniżej.
Tlen jest zaprogramowany na przenoszenie informacji przez ścianę struny, ale sam nie przechodzi. Jego atom ma specyficzną budowę „mechaniczną”, która to umożliwia i dlatego jest tak aktywny pierwiastkiem. Na podobne działanie jest zaprogramowany fluor, siarka i chlor, lecz powodują przeniesienie obrazu do innych przestrzeni niż tlen, a jak wiemy ich duże stężenie jest nieprzyjazne ustrojowi.
Według polecenia Boga, spalane są nie całe zwierzęta, lecz w zależności od charakteru ofiary, poszczególne ich części. Najczęstszy przypadek przenoszenia na drugą stronę dotyczy głowy wraz z wnętrznościami – nerkami, tłuszczem i nogi zwierzęcia Ks. Wyj.29,17–18 dla baranów, a reszta do spalenia poza obozem, natomiast dla cielców obowiązuje nakaz spalenia na ołtarzu wnętrzności z tłuszczem, a cała reszta mięsa do spalenia poza obozem.
Wydaje się to bezsensowne, że najmniej wartościowe części spalane są na ołtarzu, lecz Magia tej ofiary dotyczy przeniesienia do innej przestrzeni najbardziej przydatnych tam części, gdzie służą jako element przy powoływaniu do egzystencji Zastępów obsługujących znajdujące się tam urządzenia. Są to stworzenia (roboty) z tułowiem i rękami ludzkimi, stopami zwierząt i różnymi, w zależności od wykonywanych tam czynności, głowami zwierząt według opisu w Ks. Ezechiela, nazywanych tam cherubami.
Można przenieść za pomocą ognia i tlenu z podziałem na wiele mniejszych identycznych informacji oraz można tego dokonać znając słowo kodu otwierającego przejście do innej przestrzeni. Umieszczając informację w pewnej przestrzeni można uzyskać powiększenie przerzuconego obrazu. Ściągnięcie jej z powrotem poprzez inną kombinację powoduje zwiększenie ilości identycznych przedmiotów, jakie wysłaliśmy, czyli możemy je w „cudowny” sposób rozmnożyć, co pokazał Jezus. A miało to na celu, jak i wiele innych cudów, przekazać wiedzę oraz zasady działania Wszechświata. Tylko Jego wielkość przez jedność z Ojcem Niebieskim umożliwiła dokonywanie różniących się co do techniki ich działania, różnorodnych manewrów na istniejących mechanizmach.
Mamy wielu magików, którzy coś spalają czy niszczą, a za moment otrzymują przedmiot w nienaruszonym stanie. Oni po prostu dostali się do zaklęcia otwierającego przejście do jednej z przestrzeni i tam przerzucają przedmiot, a następnie ściągają z powrotem, lecz nie potrafią obracać tą informacją pomiędzy przestrzeniami.
Wniosek można wyciągnąć następujący: informacji nie da się zniszczyć przez jednorazowe przerzucenie jej przez ścianę struny, natomiast wielokrotne przerzucanie powoduje rozbicie jej na małe obrazy czyli stojące za nimi procesory. Umieszczając w nich Krzyż otrzymujemy potrzebny nam Proch z Krzyża. Ściągając ten proch do naszej przestrzeni budujemy ciało, czyli każda cząstka przed spaleniem w danym przedmiocie, była w większej części informacją niż powstała jako popiół w trakcie spalenia.
Wiemy, że przy ostatnio dynamicznie rozwijającej się gospodarce światowej zostaje do atmosfery wydzielona olbrzymia ilość CO2, która ma podobno wpływ na efekt cieplarniany Ziemi. Jednak jak wykazały ostatnie badania, gdzieś w cudowny sposób zostały pogrzebane (związane) duże ilości tego węgla, a na pewno nie w roślinności, jako że poziom zalesienia ciągle maleje przez rabunkową gospodarkę leśną. Otóż cały ten brakujący węgiel został związany przez człowieka, został użyty do budowy jego ciała i nie tylko węgiel, również wodór z H2O, azot z tlenków, siarka i inne pierwiastki. Wiedza o zagospodarowywaniu świata przez człowieka jest zbyt niska, aby wiedział, że jego działania mogą służyć również pozytywnemu wykonaniu dzieł Stwórcy.
Nad wszystkim panuje Enigma Ziemi i nie dopuści do wyjścia poza zainstalowany program– scenariusz rozwoju dotyczącego procesów geologicznych, biologicznych czy meteorologicznych na tym kosmicznym pojeździe. Scenariusz, jaki jest w Niej zapisany, umieszczony jest również w Objawieniu Jana oraz w Ks. Daniela. Posługuje się językiem obrazów, gdyż podstawienie konkretnych znaczeń jest zależne od przestrzeni, w jakiej zostaje ten scenariusz uruchamiany. Obecnie czytająca te słowa (tego tekstu) cywilizacja nie jest pępkiem Wszechświata, nie jest jedynym zmartwieniem Boga w Jego dziełach Stworzenia.
Poddając analizie zjawisko wybuchowego spalania produktów stwierdzamy, że ilość produktu po takiej reakcji jest olbrzymia (porównując do ilości wolno spalanego produktu), wynika to z faktu rozerwania ściany struny i uwalniania znajdującej się tam wody, a im mniejsze cząsteczki ulegają spaleniu tym większa jest energia makro. Dochodzi również do tego zjawisko zawieszania rządzących w tym świecie mikro, Praw. Zjawisko przenoszenia wodoru odbywa się na najniższym poziomie „dziurawienia struny” i daje najwięcej wlewającej się wody.
Wrócę teraz do problemu przenoszenia tlenu w organizmie, a skończyłem poprzednio na momencie transportu tlenu przez krwinki wraz z informacją zapisaną w układzie atomów żelaza. Teraz można powiedzieć, że tlen służy do przeniesienia informacji poprzez ściankę włośniczki, która jest ścianą struny oddzielającą przestrzeń międzykomórkową, a w drodze powrotnej zabiera atom węgla. Ta sama cząsteczka tlenu wraca z atomem węgla, który jest „popiołem” z reakcji przemian wewnątrz komórki, jest prochem, węglem nieaktywnym. Wyprowadza go do poziomu pęcherzyka płucnego i oddaje znowu poprzez ściankę struny cząsteczce tlenu atmosferycznego znajdującego się w oskrzelikach, itd. Taki powinien być prawidłowy obieg przy wyprowadzaniu z organizmu atomu węgla, jeszcze raz powtórzę – popiołu. Cząsteczki tlenu w poszczególnych układach nie mogą się mieszać, powinny pracować w obiegu zamkniętym, ale są przecieki, które powodują niszczenie wewnętrznych ścianek narządów, gdyż są zbyt aktywne w stosunku do wytrzymałości ścianek strun, ścianek narządów. Cząsteczki, które wyszły ze swojego obiegu są nazywane przez chemików – rodnikami nadtlenkowymi, a dla ich wyłapywania z tkanek służą przeciwutleniacze, witaminy.
Trochę porozmawiamy o biochemii i procesach komórkowych.
  Na poziomie komórki, a dokładniej w mitochondriach, tlen jest wytwarzany przez elektrolizę wody, ale istnieje również reakcja odwrotna, czyli łączenia wodoru z tlenem w wodę, z tą jednak różnicą, że nie łączą się atomy pochodzące z tego samego źródła reakcji. Skład wody pod względem stosunku proch – informacja przed rozkładem jest inny, niż po reakcji, jest wyczyszczona siedmiokrotnie. Produkcja tej wody (w tym wypadku nie jest to pole) jest głównym celem wszystkich poprzedzających tę reakcję przygotowań, czyli sprowadzenia z pożywienia atomów wodoru i węgla, i uzasadnia potrzebę zbudowania tej wielkiej elektro-ciepłowni, jakimi są mitochondria. Woda ta nazywana jest wodą metaboliczną. Organizm produkuje jej 0.5 l/dobę.
Czy warto rozkładać wodę i ponownie ją produkować? Czy jest to energetycznie opłacalne? W procesie elektrolizy wody wykorzystane jest pole, którego mamy pod dostatkiem i z nadmiarem tej energii nie możemy sobie poradzić, jest to ta tzw. czarna materia – energia, której nie widzimy, której nie możemy wykryć, o olbrzymich częstotliwościach. Mitochondria zostały wymyślone, aby na poziomie molekularnym wykorzystywać tą energię, czyli pole elektryczne zamieniać w użyteczną dla organizmu energię chemiczną, którą akumuluje ATP. W tej postaci możemy ją przenieść na wyższe poziomy metabolizmu aż do wypromieniowania jej w postaci ciepła włącznie, oraz przy okazji produkujemy wodę. Z ogólnie przyjętego poglądu mogłoby się wydawać, że cierpimy na niedostatek energii, która jest potrzebna do życia, a jedynym źródłem są procesy tworzenia jej na Słońcu. To tylko złudzenie wynikające z bardzo niskiej wiedzy o Stworzeniu. Energia jest wszechobecna, ale tylko procesy molekularne są w stanie ją przerobić na ciepło i użyteczną pracę wykonaną przez maszynę zwaną ciałem ludzkim. Na dodatek zapotrzebowanie na wodę produkowaną w procesach syntezy w błonach biologicznych jest tak duże, że ciało musi zbędną energię przekazywać do innych układów mechanicznych poprzez pracę, np. przerzucanie kamieni, kopanie rowów, ćwiczenia fizyczne, itd. Najlepszym przykładem działania procesów chemicznych na poziomie mitochondriów jest zasada działania ogniwa wodorowego, ogniwa paliwowego czyli urządzenia produkującego prąd z połączenia wodoru i tlenu bez procesu wybuchowego. Teoria działania tych procesów i budowanie urządzeń tego typu to najnowsza technika kosmiczna, więc nie wykorzystano jej jeszcze do wyjaśnienia procesów biologicznych.
Z doświadczeń życiowych wyciągnięty został wniosek, że brak tlenu powoduje zatrzymanie procesów metabolicznych w postaci śmierci komórek. Jednak włączenie się procesów beztlenowych powinno utrzymywać działanie ustroju dłużej niż „te” cztery minuty, lecz cały problem nie w tlenie, a w odprowadzaniu nieaktywnego węgla w postaci CO2, który zmienia momentalnie pH komórek i powoduje ich zniszczenie. Jak już stwierdzili biochemicy największych zniszczeń w tkance nerwowej dokonuje tworzący się glutaminian. Tlen służy do wyprowadzania węgla z komórek na zewnątrz ustroju poprzez przerzucanie go przez ściany strun, albo inaczej, ścianki tkanek biologicznych.
Przytoczę tutaj doświadczenie wykonane z izotopem tlenu 15O, który emituje pozytony i w połączeniu z elektronem anihiluje dając dwa kwanty promieniowania gamma. Możemy je na obecnym etapie techniki wyłapać za pomocą PET (emisyjna tomografia pozytonowa). Z doświadczenia wynika, że wprowadzenie takiego tlenu do tkanki nerwowej i zwiększona jej aktywność spowodowała wzrost zużycia glukozy, natomiast nie zwiększyła zużycia tlenu, który powracał do obiegu. Gdyby znano zasady, które przedstawiłem powyżej, należało zbadać czy ten atom tlenu w drodze powrotnej zabierał węgiel z przemian glukozy.
Gdzieś musiał się węgiel podziać! (Świat Nauki 6/94 str.31).