Lifechip.pl

Nieznane serce. - czy tylko pompa?

OTO dowód, najnowsze odkrycia dotyczące anatomii serca potwierdzają OPISANE przeze mnie czynności tworzenia ścieżki informacyjnej - Generator Zapisu - do przesyłania po całym organizmie biologicznym.
Dowód, że nie można zbudować sztucznego serca!
oszczędzaj swoje serce zbudowane przez Kreatora, a nie Chaos, przestrzegając Instrukcji jego eksploatacji.


Nieznane serce.
Przełomowe badania rosyjskich naukowców zaprzeczają obowiązującemu do dziś poglądowi, że serce jest jedynie pompą przetaczającą krew przez organizm, i wyjaśniają wiele niezrozumiałych, wręcz paradoksalnych, zagadek związanych z jego funkcjonowaniem.

Dr Aleksander Iwanowicz
Gonczarenko
Copyright 1997-2013

Hindusi od tysięcy lat czczą serce jako przybytek duszy. Angielski lekarz William Harvey, który odkrył krążenie krwi, stwierdził, że serce można nazwać „słońcem mikrokosmosu, tak jak Słońce można nazwać sercem świata".
Jednak wraz z rozwojem wiedzy naukowej uczeni w Europie przyjęli pogląd włoskiego przyrodnika Borelliego, który porównał funkcję serca do pracy „bezdusznej pompy". Anatom Bernoulli w Rosji i francuski lekarz Poiseuille sprawdzili w eksperymentach z krwią zwierząt w szklanych rurkach prawa hydrodynamiki i przenieśli ich oddziaływanie na krążenie krwi, co wzmocniło koncepcję serca jako pompy hydraulicznej. Fizjolog Iwan Sieczenow porównał ogólnie pracę serca i naczyń krwionośnych do „kanałów ściekowych Petersburga".
Od tamtego czasu aż do teraz te utylitarne przekonania znajdują się w podstawowej fizjologii. „Serce składa się z dwóch oddzielnych pomp: serca prawego i lewego. Prawe serce pompuje krew przez płuca, a lewe poprzez narządy obwodowe" Krew wpływająca do komór jest w nich dokładnie mieszana i serce jednoczesnym skurczem wypycha jednakowe objętości krwi w naczyniowe rozgałęzienia dużego i małego krwiobiegu. Podział ilościowy krwi zależy od średnicy naczyń krwionośnych doprowadzających do narządów i działania w nich praw hydrodynamiki. Tak opisywany jest obecnie powszechnie akceptowany akademicki schemat krążenia krwi.
Nie zważając, na wydawałoby się, tak oczywistą funkcję, serce pozostaje najbardziej nieprzewidywalnym i niebezpiecznym dla życia organem. To zmusiło naukowców z wielu krajów do podjęcia dodatkowych badań serca, których koszt w latach 1970. przewyższył koszt lotów astronautów na Księżyc. Serce rozebrano do molekuł, jednak żadnych nowych odkryć nie dokonano i wtedy kardiolodzy byli zmuszeni przyznać, że serce jako „urządzenie mechaniczne" można rekonstruować, zamieniać z cudzym lub sztucznym. Najnowszym osiągnięciem w tej dziedzinie była pompa DeBakey-NASA mogąca obracać się z prędkością 10000 obrotów na minutę i „nieznacznie niszcząc elementy krwi" oraz przyjęcie przez parlament brytyjski rezolucji w sprawie przeszczepiania ludziom serc wieprzowych. Na te manipulacje z sercem w latach 1960. wydał indulgencję papież Pius XII, oświadczywszy, że „przeszczepienie serca nie jest sprzeczne z wolą Boga, a funkcja serca jest czysto mechaniczna" A papież Paweł VI upodobnił transplantację serca do aktu „mikroukrzyżowania" Przeszczepianie serc i ich rekonstrukcje stały się światową sensacją xx wieku. Zepchnęły w cień zgromadzone przez fizjologów na przestrzeni wieków fakty z zakresu hemodynamiki. które są zasadniczo sprzeczne z ogólnie przyjętymi wyobrażeniami na pracę serca i były niegdyś nierozumiane i nie są uwzględnione w żadnym podręczniku fizjologii.
O tym, że „serce jako pompa nie jest w stanie rozdzielać krwi o różnym składzie na oddzielne strumienie w jednym i tym samym naczyniu", pisał już do
Harveya francuski lekarz Riolan. Od tego czasu liczba podobnych pytań zaczęła się mnożyć. Na przykład wszystkie naczynia człowieka mają pojemność 25-30 litrów, a ilość krwi w ciele wynosi tylko 5-6 litrów. W jaki sposób większa objętość zapełnia się mniejszą? Twierdzi się. że prawe i lewe serce skracają się synchronicznie, wypychając tę samą objętość krwi. W rzeczywistości ich rytm i wypychana objętość krwi nie są takie same. W fazie izometrycznego napięcia w różnych miejscach przestrzeni lewej komory ciśnienie, temperatura i stan krwi zawsze są inne, czego w żadnym wypadku nie może być. jeśli serce jest ..pompą hydrauliczną", w której płyny są równomiernie mieszane i we wszystkich punktach jego objętości panuje takie samo ciśnienie.
W momencie wyrzucania krwi z lewej komory do aorty, zgodnie z prawami hydrodynamiki, ciśnienie tętnicze musi być w niej większe niż w tym samym momencie w tętnicach obwodowych, jednakże wszystko wygląda odwrotnie i przepływ krwi kieruje się ku większemu ciśnieniu. Z każdego normalnie pracującego serca krew krew cyklicznie z jakiegoś powodu nie wpływa w oddzielne duże tętnice i na ich arteriogramach rejestruje się "puste skurcze", chociaż według tej samej hydrodynamiki krew powinna rozdzielać się równomiernie. Jak dotąd niejasne są mechanizmy regionalnego krążenia krwi. Ich istotą jest to, że niezależnie od całkowitego ciśnienia krwi w ciele jej szybkość i ilość przepływającej przez oddzielne naczynie może nagle zwiększać się iud zmniejszać o dziesiątki razy, podczas gdy w tym samym czasie w sąsiednim narządzie przepływ krwi pozostaje niezmieniony. Na przykład ilość jaka przepływa przez jedną tętnicę nerkową, zwiększa się 14 razy i w tym samym momencie w drugiej tętnicy nerkowej, o tej samej średnicy, nie ulega zmianie.
W klinicystyce jest wiadome, ze w stanie zapaści, w którym ciśnienie krwi u pacjenta spada do zera, w tętnicach szyjnych pozostaje ono w normie i wynosi 120/70 mm Hg. Szczególnie dziwnie z punktu widzenia praw hydrodynamiki wgląda funkcjonowanie krążenia żylnego. Kierunek jego ruchu prowadzi od niskiego do dużo wyższego ciśnienia. Ten paradoks jest znany od setek lat i został nazwany "vis a tegro" (ruch przeciwko grawitacji). Polega on na tym, że u człowieka znajdującego się w pozycji stojącej na wysokości pępka powstaje neutralny punkt, w którym ciśnienie
krwi jest równe atmosferycznemu lub nieco wyższe. Teoretycznie powyżej tego punktu ciśnienie krwi nie powinno rosnąć, ponieważ nad nim, w żyle głównej znajduje się jeszcze 500 ml krwi - ciśnienie krwi w niej osiąga 10 mm Hg. Zgodnie z prawami hydrauliki ta krew nie ma żadnych szans, aby dostać się do serca, ale przepływ krwi, nie zwracając uwagi na arytmetyczne trudności, w każdej sekundzie napełnia prawe serce wymaganą jej ilością.
Niejasne jest, dlaczego w kapilarach mięśnia będącego w spoczynku w ciągu kilku sekund prędkość przepływu krwi zmienia się o 5 i więcej razy i to pomimo faktu, że kapilary nie mogą samodzielnie się kurczyć, ponieważ nie posiadają zakończeń nerwowych i ciśnienie w tętniczkach doprowadzających pozostaje stabilne. Nielogicznie wygląda tez
fenomen zwiększania ilości tlenu we krwi w żyłkach, kiedy tlen nie powinien w niej zostawać po przepłynięciu przez kapilary. I dość nieprawdopodobny wydaje się selektywny wybór poszczególnych komórek krwi z jednego naczynia i celowe kierowanie ich ruchu w określone odgałęzienia naczyń. Na przykład stare erytrocyty o dużej średnicy, od 16 do 20 mikronów, z całego strumienia krwi w aorcie wybiórczo skręcają tylko do śledziony, a młode, małe erytrocyty z ilością tlenu i glukozy, a także dlatego że mają wyższą temperaturę, są wysyłane do mózgu. Osocze krwi płynące do ciężarnej macicy zawiera micele białkowe o rząd wielkości większe od tych w sąsiednich tętnicach w tym momencie.
W erytrocytach intensywnie pracującej ręki hemoglobiny jest więcej niż w ręce niepracującej.

Te fakty wskazują na to, że w organizmie nie ma żadnego mieszania się elementów krwi i zachodzi celowy, ukierunkowany rozdział jej komórek na oddzielne strumienie w zależności od potrzeb każdego narządu. Jeśli serce jest tylko "bezduszną maszyną", to w jaki sposób dzieją się te paradoksalne zjawiska? Wciąż tego nie wiedząc, fizjolodzy uporczywie zalecają stosowanie w obliczeniach przepływu krwi matematycznych równań Bernoulliego i Poiseuille'a, mimo iż ich stosowanie doprowadza do błędu rzędu 1000 procent. Tak więc prawa hydrodynamiki wykryte w szklanych rurkach z płynącą w nich krwią okazały się nieadekwatne do całej złożoności zjawisk zachodzących w układzie sercowo-naczyniowym. Ale przy braku innych, do tej pory określają fizyczne wskaźniki hemodynamiki. Co ciekawe, kiedy tylko serce zostaje zastąpione sercem dawcy lub sztucznym albo zostaje zrekonstruowane, to znaczy gdy jest zmuszone do pracy w stałym rytmie mechanicznego robota, wtedy w systemie naczyniowym sprawdzają się działania sił według tych praw i jednocześnie w organizmie powstaje hemodynamiczny chaos doprowadzający do wielokrotnej zakrzepicy naczyń. W centralnym układzie nerwowym sztuczny krwiobieg uszkadza mózg, powodując encefalopatię, stany depresyjne, zmianę zachowania, niszczy zdolności poznawcze, prowadzi do przypadków zaburzenia widzenia i udarów. Stało się jasne, że tak zwane paradoksy są w rzeczywistości normą w naszym krwiobiegu. W związku z tym działają w nas jakieś inne, jeszcze nie poznane mechanizmy, które stwarzają problemy dla zakorzenionych poglądów na temat podstaw fizjologii, której fundament miał być kamieniem, a okazał się kurzawką. Niektórzy fizjolodzy próbowali powstrzymać nacisk tych błędnych przekonań, przedstawiając zamiast praw hydrodynamiki takie hipotezy jak: „obwodowe serce tętnicze" „napięcie naczyniowe", „wpływ tętniczych wahań pulsu na powrót krwi żylnej", „odśrodkowa pompa wirowa", z których żadna nie była w stanie wyjaśnić tych zjawisk oraz przedstawić innych mechanizmów pracy serca.
Do zbierania i systematyzowania sprzeczności w fizjologii krążenia zmusił nas przypadek w eksperymencie modelującym neurogenny zawał serca, ponieważ w nim również natknęliśmy się na paradoks. Niezamierzone uszkodzenie tętnicy udowej u małpy spowodowało zawał wierzchołka
serca. Autopsja wykazała, że wewnątrz jamy lewej komory nad miejscem zawału utworzył się skrzep, a w lewej tętnicy udowej, przed miejscem urazu, znajdowało się. jeden za drugim, sześć takich samych skrzepów krwi. (Gdy wewnątrzsercowe skrzepy krwi dostają się do naczyń krwionośnych, nazywane są zatorami). Wypchnięte przez serce do aorty z jakiegoś powodu wszystkie zakrzepy dostały się tylko do tej jednej tętnicy. W innych naczyniach nie było niczego podobnego. Właśnie to wzbudziło nasze zdziwienie. Jak zatory utworzone w jednym miejscu komory serca, znalazły miejsce urazu wśród wszystkich naczyniowych odgałęzień aorty i trafiły dokładnie do celu? Odtwarzanie warunków takiego samego zawału serca w powtarzanych eksperymentach na różnych zwierzętach i w eksperymentalnych urazach innych tętnic pozwoliło znaleźć prawidłowość, która polega na tym, że uszkadzane naczynia każdego narządu lub części ciała powodują patologiczne zmiany tylko w niektórych miejscach, na wewnętrznej powierzchni serca, i tworzące się na nich zakrzepy krwi zawsze docierają do miejsca uszkodzenia tętnicy Rzuty (projekcje) tych obszarów na serce u wszystkich zwierząt były tego samego typu, natomiast ich rozmiary nie były takie same. Na przykład wewnętrzna powierzchnia wierzchołka lewej komory wiąże się z naczyniami w lewej tylnej kończynie, a obszar po prawej stronie i z tyłu wierzchołka serca - z naczyniami prawej tylnej kończyny. Środkowa część komór, w tym przegrody serca, są związane z naczyniami wątroby, nerek, zaś powierzchnia jego tylnej części odnosi się do naczyń żołądka i śledziony.
Powierzchnia znajdująca się powyżej środkowej, zewnętrznej powierzchni lewej komory odpowiada naczyniom lewej kończyny przedniej, przednia część, z przejściem do przegrody międzykomorowej, to projekcja naczyń płuc, z kolei na powierzchni dna serca jest projekcja mózgu itd.
Tak więc w organizmie zaobserwowano zjawisko posiadające cechy związków hemodynamicznych między naczyniowymi strefami narządów albo części ciała sprzężonymi z konkretną projekcją ich miejsc na wewnętrznej powierzchni serca. To nie zależy od działania układu nerwowego, co przejawiało się również po inaktywacji włókien nerwowych. Dalsze badania wykazały, że uraz różnych gałęzi tętnic wieńcowych powoduje także uszkodzenie odpowiednich, związanych z nimi, obwodowych narządów i części ciała. Dlatego też między naczyniami serca i naczyniami wszystkich narządów istnieje bezpośredni i odwrotny związek (sprzężenie zwrotne). W przypadku zatrzymania przepływu krwi w tętnicy jednego narządu powstaną wylewy w określonych miejscach wszystkich pozostałych narządów. Przede wszystkim, nastąpi to w lokalnym miejscu serca, a po pewnym czasie przejawi się w sprzężonym z nim odcinku płuc, nadnerczy, tarczycy, mózgu itd. Okazało się, że nasze ciało posiada wbudowane nawzajem komórki jednych narządów w błony wewnętrzne naczyń innych narządów. Te komórki-przedstawicielstwa albo differony są rozmieszczone w rozgałęzieniach naczyniowych narządów w takim porządku, że tworzą rysunek, który przy wystarczająco dużej fantazji można przyjąć za układ ciała człowieka
z mocno zniekształconymi proporcjami. Podobne odwzorowania w mózgu nazywają się homunculusami. Aby nie wymyślać dla serca, wątroby, nerek, płuc i innych narządów nowej terminologii, również my będziemy nazywać je tak samo.
Te badania doprowadziły nas do wniosku, że oprócz układu sercowo-naczyniowego, limfatycznego i nerwowego w organizmie funkcjonuje też system końcowego odwzorowania (STO - CHCTeMa TepMHHajibHoro 0Tpa>KeHHH).
Porównanie immunofluorescencyjnego świecenia komórek reprezentujących jakiś narząd ciała z komórkami mięśnia sercowego związanymi z tym narządem w odpowiedniej części serca wykazało ich podobieństwo genetyczne. Poza tym we fragmentach zatoru, które je łączyły, krew miała identyczną poświatę. Z tego można wywnioskować, że każdy narząd ma swój własny zestaw krwi, z pomocą którego komunikuje się ze swoją genetyczną reprezentacją w wewnętrznej błonie naczyń krwionośnych innych części ciała Naturalnie, powstaje pytanie, jaki mechanizm zapewnia tę niewiarygodnie precyzyjną selekcję poszczególnych komórek krwi oraz ich ukierunkowaną dystrybucję do ich przedstawicielstw? Jego poszukiwania doprowadziły nas do nieoczekiwanego odkrycia: przepływem krwi, doborem jej składu i kierowaniem do dpowiednich narządów i części ciała zarządza samo serce. Dlatego na wewnętrznej powierzchni Komor ma ono specjalne urządzenia - beleczkowate wgłębienia (zatoki, komory) pokryte warstwą błyszczących komórek wsierdzia, pod którym znajdują sie specyficzne mięśnie, przez które na ich dno wychodzi kilka ujść naczyń Thebesiusa (Thebesiana) wyposażonych w zastawki.
Obwodowo od beleczkowatych komór rozmieszczone są koliste mięśnie mogące zmieniać konfigurację wejścia do nich albo całkowicie je zakrywać. Wymienione anatomiczne i fizjologiczne cechy pozwalają porównać pracę beleczkowatych komór do „miniserc".
W naszych eksperymentach po wykazaniu sprzężonych wzajemnie „projekcji" właśnie w nich powstawały zakrzepy. Porcje krwi w minisercach tworzą się w dopasowanych do nich tętnicach wieńcowych, w których potoki krwi w fazie skurczu, trwającego przez tysięczne części sekundy, skręcają się w momencie zamknięcia światła tych tętnic w skoncentrowane pakiety, wiry solitonowe1, które są fundamentem (ziarnem) dla ich dalszego wzrostu. W rozkurczu te solitonowe ziarna poprzez ujścia naczyń Thebesiusa wytryskują w przestrzeń komory beleczkowatej, gdzie zawijają wokół siebie strumienie krwi z przedsionków.
Ponieważ każde z tych ziaren ma swoją właściwą wielkość ładunku elektrycznego i prędkość obrotową, to do nich pędzą erytrocyty dopasowane z nimi według rezonansu częstotliwości elektromagnetycznej. W rezultacie tworzą się różne co do jakości i ilości krwi wiry solitonowe. W fazie napięcia izometrycznego wewnętrzna średnica lewej komory zwiększa się o 1,0-1,5 cm. Powstające w tym momencie podciśnienie zasysa wiry solitonowe z przedsionków do centrum komory, gdzie każdy z nich zajmuje konkretne miejsce w spiralnych kanałach wylotowych. W chwili skurczowego wypychania krwi do aorty mięsień sercowy skręca (obraca) wszystkie znajdujące się w jego jamie solitony erytrocytów w jeden spiralny konglomerat. A ponieważ każdy z solitonów zajmuje konkretne miejsce w kanałach wylotowych lewej komory, otrzymuje swój siłowy impuls i spiralną trajektorię przepływu w aorcie, które prowadzą go do celu, jakim jest sprzężony z nim narząd.
Sposób zarządzania przepływem strumieni krwi przez przedsionki serca nazywamy „hemoniką" Można ją porów nać do techniki obliczeniowej na bazie automatyki strumieniowej stosowanej w swoim czasie do kierowania lotami rakiet. Ale hemonika jest doskonalsza, jako że w tym samym momencie wraz ze strumieniowym współdziałaniem potoków krwi dokonuje selekcji erytrocytów według solitonów i każdemu z nich nadaje „adres" - docelowy kierunek.
W i mm3 krwi znajduje się 6000000 krwinek czerwonych, podczas gdy w 1 cm3 - 6 000 000 000 erytrocytów.
Objętość lewej komory wynosi 80 ml, co oznacza, że jest ona wypełniona 480 miliardami czerwonych krwinek. Ponadto każdy z erytrocytów niesie na sobie co najmniej 5000 jednostek informacyjnych. Mnożąc tę ilość informacji przez liczbę czerwonych krwinek w komorze, okazuje się, że serce w jednej sekundzie przetwarza 2000000000000000 jednostek informacji, co oznacza, że na przeniesienie tej jednej jednostki przypada pół femtosekundy(2). Ponieważ tworzące solitony erytrocyty znajdują się jeden od drugiego w odległości od części milimetra do kilku centymetrów (ta sama fala), to podzieliwszy tę odległość przez czas, otrzymamy prędkość operacji formowania solitonów wewnątrz sercowej hemoniki, która jest zbliżona do prędkości światła.
Dlatego te procesy hemoniki serca nie są do tej pory zarejestrowane, można je natomiast policzyć. Te nadprędkości tworzą podstawy do naszego przetrwania. Serce dowiaduje się o jonizującym, elektromagnetycznym, grawitacyjnym i temperaturowym promieniowaniu, zmianie ciśnień i składu środowiska gazowego na długo przed ich odczuciem i uświadomieniem i przygotowuje homeostazę do tego oczekiwanego oddziaływania.
W ten sposób przypadek w eksperymencie pomógł odkryć działanie nieznanego wcześniej systemu - efektu końcowego odwzorowania, który za pomocą komórek krwi wiąże między sobą poprzez przedsionki wszystkie genetycznie podobne tkanki organizmu i tym samym dostarcza genomowi człowieka celową i dozowaną informację. Ponieważ z sercem powiązane są wszystkie struktury genetyczne, to zawiera ono w sobie odwzorowanie całego genomu i trzyma go pod stałym informacyjnym napięciem.
W tym bardzo złożonym systemie nie ma miejsca na prymitywne, średniowieczne wyobrażenia o sercu.
Dokonane odkrycia dają prawo do porównania funkcji serca do superkomputera genomu, poza tym w życiu serca zachodzą zjawiska, których nie wolno odnosić do żadnych osiągnięć naukowo-technicznych. Specjalistom chorób wewnętrznych i anatomopatologom dobrze znane są różnice w ludzkich sercach po śmierci. Jedni umierają z sercem jak nadęta piłka, przepełnionym krwią, podczas gdy serca innych są jej pozbawione. Badania histologiczne pokazują, że kiedy w zatrzymanym sercu jest nadmiar krwi, to mózg i inne narządy giną, ponieważ są jej pozbawione, gdyż serce zatrzymuje krew w sobie, próbując zachować swoje funkcje życiowe. W ciałach ludzi umierających z sercem pozbawionym krwi, nie tylko cała krew znajduje się w chorych narządach, ale także znajdują się tam cząsteczki mięśnia serca, które serce „ofiarowało" dla ratowania tych narządów, a to już leży w sferze moralności i nie jest przedmiotem badania fizjologii. Historia poznawania serca przekonuje nas o dziwnej prawidłowości. W naszej piersi bije takie serce, jakie je sobie wyobrażamy: bezduszne, wirujące, pompa solitonowa, superkomputer i siedziba duszy. Poziom duchowości,
intelektu i wiedzy określa, jakie serce chcielibyśmy mieć: mechaniczne, plastikowe, wieprzowe albo własne, ludzkie - to jak wybór wiary.
Dokonane odkrycie ujawnia nieznane dotąd funkcje serca, co nieuchronnie prowadzi do innego rozumienia pod staw krążenia krwi.
W ostrych doświadczeniach na zwierzętach odkryto nieznane wcześniej morfologiczne sprzężenie lokalnych obszarów jamy serca z niektórymi narządami i częściami ciała. Powiązania między nimi zapewniają ukierunkowany przepływ krwi. Mechanizm tworzenia się tych przepływów zachodzi w beleczkowatych komorach usytuowanych na wewnętrznej powierzchni komór serca w fazie rozkurczu, gdy w przestrzenie komór z ujść naczyń Thebesiusa wytryskują strumienie krwi. Tutaj zderzają się one ze strumieniem krwi z przedsionków, powodując ich zwijanie się w erytrocytarne wirowosolitonowe pakiety. Swoim obrotem rozdzielają wewnętrzną objętość krwi w komorach na oddzielne frakcje. W momencie napięcia izometrycznego, kiedy w jamie serca chwilowo zmniejsza się ciśnienie, beleczkowate komory skracają się i wypychają te solitony krwi do centrum komory, gdzie każdy z nich zajmuje swoje określone miejsce w jej spiralnym kanale.
Wytwarzaniem kinetycznego impulsu przeznaczonego dla solitonów wymuszającego ich dalszy ruch w naczyniach ciała zajmują się zewnętrzne mięśnie serca ze względu na wpływ na nie sił ponderomotorycznych kawitacji w osoczu krwi. Swoim skróceniem mięśnie rozmieszczają solitony wzdłuż osi serca i po kolei wpychają je do spiralnego kanału, do aorty, nadając im obrotowy bieg ruchu. Każdy soliton krwi otrzymuje w określonej kolejności swój siłowy impuls i wektor ruchu, które wskazują mu cel - ujście głównego naczynia odchodzącego od aorty. Tymi naczyniami płyną do skojarzonego z nimi narządu lub części ciała.
Beleczkowate komory są zdolne samoistnie skracać się, rozluźniać i wypychać ze swojej jamy wpływające do niej porcje krwi. Te anatomiczne i funkcjonalne cechy komór beleczkowatych można porównać do „miniserca". W lewej komorze serca człowieka może być ich ponad 100 i wyściełają one większość jej wewnętrznej powierzchni. Każde z nich lokalizuje porcję krwi przeznaczoną tylko dla narządu, z którym ma ono hemodynamiczną więź (sprzężenie).
Na przykład od podstawy lewej komory solitony krwi płyną do mózgu, od koniuszka serca do narządów miednicy i tętnic udowych, a miniserca środkowej części przegrody międzykomorowej kierują krew do wewnętrznych organów jamy brzusznej itd. Uraz lub oddziaływanie na jakiś peryferyjny narząd wpływa na morfologię i stan czynnościowy skojarzonego z nim miniserca. Tak więc w układzie sercowo-naczyniowym działa zarówno bezpośredni, jak i odwrotny, związek narządów i części ciała.

0 autorze:
Aleksander Gonczarenko jest lekarzem i fizjologiem. W roku 1964
ukończył Kubański Instytut Medyczny. Jest członkiem korespon-
dentem Międzynarodowej Akademii Nauk Energoinformacyjnych.
W latach 1964-1970 pracował w Instytucie Patologii i Terapii
Eksperymentalnej anm zsrr w laboratorium eksperymentalnej kar-
diologii. Potem w latach 1970-1982 kierował w Naukowo-Badawczym
Instytucie Rehabilitacji Medycznej i Balneologii eksperymentalnym
laboratorium fizjologii krwiobiegu. W latach 1982-1989 kierował
działem fizjoterapii w Zarządzie Głównym Olimpijskiej żeglarskiej reprezentacji Rosji. 
Przez długi czas pracował także jako lekarz karetki pogotowia.
 Obecnie kieruje analitycznym laboratorium serca. 

Copyright © 2014 Lifechip.pl