Lifechip.pl

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Nowotwór.

Nowotwór. 2 lata 4 miesiąc temu #116

  • admin
  • admin Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 114
  • Oklaski: 0
Sandra
Posted: Lut 23, 2005 11:54:44


A skąd właściwie bierze się w ciele człowieka intruz, który stal sie bohaterem

ostatnich lat - nowotwór.
Lekarze szukają na tę "przypadłość" rozwiązania, rażąc raka chemioterapią,

radioterapią i innymi truciznami i co...i nic...Mały procent leczących wychodzi z

tego, przynajmniej na okres kilku lat.
Mówi się, że tkanka nowotworowa, jest tkanką nieśmiertelną. Skąd taki twór

bierze się w śmiertelnym na ogół ciele człowieka?
Eliaszu, wiesz coś na ten temat?

pozdrawiam
SANDRA

ELJASZ
Posted: Mar 9, 2005 19:30:19

Mechanizm tworzenia się tkanki nowotworowej jest prosty w swojej

podstawowej zasadzie, którą opisałem w drugiej części wykładu. Tkanka ta jest

integralną częścią budowy ciała materialnego i dlatego nie jest rozpoznawana i

niszczona przez układ odpornościowy. Jednak nie całe ciało, które jest widoczne

stanowi o rzeczywistej konstrukcji.
W galerii została przedstawiona dokumentacja przedstawiająca, że struktury są

tworem czterech przestrzeni. Wiedza ta była zawsze dostępna i została na trwale

utrwalona i w przekazach malarstwa i rzeźby.
Proszę przyjrzeć się nakryciu głowy Boga Ojca na obrazie El Greco oraz na

głowie biskupa (rzeźba), jest to takie samo nakrycie lecz obrócone o 90 stopni w

porównaniu z obecnie noszonymi.
Oddzielnym tematem do wyjaśnienia jest ta różnorodność jednak być może w

sposób bardziej wyraźny wskazuje na cztero przestrzenny podział.
Fakt, iż widzimy tylko jedno ciało w strukturze makro nie wyklucza tych

przestrzeni we wszystkich wewnętrznych układach struktur biologicznych

znajdujących się poza widzeniem, to samo dotyczy nawet jednej komórki,

zawsze jej wnętrze niedostępne mikroskopom będzie budowane w tych czterech

głównych przestrzeniach tworzonych przez struny, a każda z ich będzie zawierała

inne mniejsze podprzestrzenie.
Odniosę się teraz do artykułu "Szukam korzeni raka", w którym autor upatruje

przyczyn tworzenia się nowotworów już w strukturach na poziomie atomowym.
I tak dokładnie jest, nawet powiem dokładniej, że dzieje się to nawet w niższych

strukturach czyli na poziomie ściany struny rozdzielającej przestrzenie.
O ile w naszych widzianych przestrzeniach występuje ta „normalna tkanka”

podlegająca niszczeniu na skutek kolejnych podziałów, to po drugiej stronie

występuje ta „nowotworowa” nieśmiertelna tkanka spełniająca ważną rolę w

utrzymaniu konstrukcji (ciała) przez cały etap rozwoju na nim świadomości.
Świadomość jako Informacja może przechodzić pomiędzy przestrzeniami i

korzysta z obu składników – budulców ciała dostarczając odpowiednich

programów metabolicznych.
Wejście tkanki nowotworowej do przestrzeni normalnej tkanki (tworzenie raka)

jest spowodowane najpierw osłabieniem ściany struny, a następnie jej

przedziurawieniem i wypłynięciem, co powoduje w konsekwencji

niekontrowany niczym rozrost kosztem materiału energetycznego otaczających

ją struktur zdrowych komórek.
Natomiast jednakowe programy metaboliczne układu odpornościowego po obu

stronach przestrzeni muszą istnieć i żadnym wypadku nie wolno sztucznie

wprowadzać struktur, które mogłyby zmienić zapisy DNA, mam tu na myśli np.

wprowadzanie takich markerów za pomocą wirusów czy innych metod zwanych

terapiami genowymi.
Choroba nowotworowa jest tylko i wyłącznie chorobą o podstawie psychicznej,

czyli jest konsekwencją łamania ustanowionych praw naturalnych – praw

eksploatacji ciała zapisanych w DEKALOGU.
W przykładzie działanie tego mechanizmu skieruję na obraz dziurawego garnka,

gdzie zamiast wody wypływa nowotwór, natomiast garnkiem jest psychika

określonego człowieka, który jedynie dużym wysiłkiem swojej świadomości jest

w stanie zatkać dziurę.
Mamy setki przykładów, że działanie preparatami chemicznymi nic nie pomogło,

a dopiero praca psychiczna przyniosła całkowite uzdrowienie.
Nie ma w tym żadnym cudów, a jedynie zwrócenie swojego zainteresowanie w

kierunku ulatującego życia i chęci jego kontynuacji po tej stronie.
Uzmysłowienia sobie olbrzymiej wartości życia TU w tej przestrzeni.
Anonimowy


Posted: Maj 3, 2005 22:19:56
Wyleczony. Metoda BSM. Po prostu ciągle nie rozumiem dlaczego tak mało

osób o tym mówi!
admin



Posted: Maj 6, 2005 21:47:22
Witam,
Proszę o więcej informacji bo nie bardzo wiem co to za metoda "BSM". Może

coś słyszałem, ale pod inną nazwą? Jeżeli zostałeś wyleczony to wspaniale,

napisz na co byłeś chory i jak doszło do wyleczenia, może dla kogoś te

informacje będą pomocne jako wskazówka, albo w innym ważnym celu.
Anonimowy


Posted: Cze 12, 2005 17:35:29
Witam!
Czytałem Wasze posty.Podpisuje sie obiema rekami zwłaszcza pod ostatnimi

słowami Eliasza. Pracowałem z ludzmi chorymi na raka i z doswiadczenia moge

napisać ze leczenie tej choroby to praca z własną psychiką.Wystarczy że

zwrócimy uwage na fakt ze z uszkodzeniami genetycznymi-"genotyp"(czyli z

przepisem na tworzenie zmienionych komórek które ciało bedzie traktować jako

obce)juz sie rodzimy. Zanim jednak dojdzie do tego ze nasz wewnetrzny

"kucharz" siegnie po ten zmieniony przepis na tworzenie komórek mijają

lata.Musi zajść wewnętzrna potrzeba siegniecia po ten "inny przepis" .Ma to

miejsce jesli mamy wewnetrzny imperatyw chorowania lub pozbawienia sie

życia. Tak wiec chory zeby pozbyc sie raka (a dokladnie zaprzestać produkować

tkanki wg "innego przepisu " potrzebuje ponownie wykreować u siebie wolę

życia .To niezbedny czynnik w procesie zdrowienia oprócz oczywiscie zabiegów

medycznych ukierunkowanych na zniszczenie istniejacych tkanek

rakowych.Potęga naszej psychiki i jej oddziaływanie na system immunologiczny

człowieka jest dla wielu niewyobrażalny (zwłąszcza dla tych święcie hołdujących

tabletkom). Sandro -wielu ludzi faktycznie zdrowieje tylko na kilka lat. Wynika

to z faktu ze w czasie terapii nie dotarli do prawdziwych przyczyn "potrzeby

chorowania" i jej nie usuneli lecz tylko "uśpili" poprzez znalezienie motywacji

zastępczej do zycia. Starcza to na kilka lat ,lecz jak ta motywacja zastepcza niknie

to jest duze prawdopodobienstwa nawrotu choroby.
Anonimowy


Posted: Kwi 30, 2007 08:34:10
admin - ja też słyszałem o bsm. Mojej dziewczyny matka pozbyła się raka piersi.

Wszyscy na początku tolerowali to bo kobieta się załamała, a po 4 miesiącach -

badanie - okazało się, że nie ma żadnego guza!
To jest to: www.samoleczeniebsm.pl
Mi pomogło na ból zęba - w ciągu 10 minut trzymania ręki znikł zupełnie! Bez

żadnych tabletek!
ELJASZ



Posted: Maj 10, 2007 19:01:17
W sieci dostępny jest film pt. „chirurgia.ekstremalna.s01e01.pl.”W filmie tym

operowano naczyniaka skóry twarzy u pewnego mężczyzny (teraz), na początku

u niemowlaka była jedynie zaczerwieniona skóra - połowa twarzy, potem z

czasem następuje rozrost tkanki całkowicie niepodobnej do skóry twarzy.
Zdiagnozowano to najpierw jako znamię tak jak u inny dzieci, które również

takie mają ale
mniejsze rozmiary. Medycy tego zjawiska nie potrafią wytłumaczyć, a z mojego

punktu widzenia doświadczenie to jest dowodem na problemy z Powłoką

Filmową.
Wewnątrz ciała w taki sposób powstają nowotwory z dziury w powłoce, kto

robi taką dziurę?
Ano, świadomość swoimi czynami.
Ciekawe zdjęcia ale dość szokujące.
Jeśli będą głosy za wstawieniem zdjęć do galerii to być może zdecydujemy się je

tam umieścić.
Na razie można prosić o wysłanie przez kontakt lub bezpośrednio do mnie jeśli

znasz adres.

Drugi przypadek doświadczalny znajduje się na stronie już polecanej chodź z

innego powodu, czyli na www.smog.pl/wideo/9235/urodzila_malpe/
Obraz twarzy nie jest jak sugeruje tytuł urodzeniem małpy lecz niemowlęcia

ludzkiego ze zmienioną całkowicie twarzą i podobną raczej do misia coala niż

małpki.
Na zdjęciach filmu nie widać aby te niemowlę miało np. ogon jak na każdą

małpę przystało.
Wyjaśnienia zjawiska jest proste. Kombinacje nad rozwojem przesuwanie strun

daje taki efekt już nie do usunięcia w jakikolwiek sposób. Taki osobnik będzie

zawsze rozpoznawalny w każdej przestrzeni, czyli można określić jego stopień

rozwoju na szczeblu uszlachetniania informacji od glisty poprzez małpę do

postaci ludzia współczesnego.
Enigma ziemi zawsze narzuca odpowiedni obraz twarzy, a w takich wypadkach

jest wyłączana, gdyż wyższy priorytet informacji ma ta wcielająca się

świadomość.
admin

Re: Nowotwór

UNREAD_POSTprzez Sandra » poniedziałek, 13 października 2008, 14:25
Witam,
ponizej ciekawy tekst, nowe [dla niektorych] spojrzenie na raka.
Polecam strone, na ktorej miesci sie ten tekst a zarowno szereg innych

artykułow i informacji
www.germanska-nowa-medycyna.pl

Pozdrawiam
Z miłością
SAndra


Co to jest rak

W obecnie panującej medycynie, „rak“ uchodzi za „błąd“ natury, za produkt

niefunkcjonującego tzw. „systemu immunologicznego”, uchodzi za bardzo

„złośliwą chorobę”, która niszczy organizm i dlatego należy ją zwalczać przy

pomocy wszystkich stojących do dyspozycji środków medyczno-militarnej

strategii.

Również prawie wszystkie tzw. „alternatywne kierunki“ medyczne zajmują się

szukaniem środków (organicznych i innych), mających pomóc w niwelowaniu

„błędów natury”.

Podczas 23-letniej intensywnej pracy w tym temacie, oddaliłem się od takiego

wyobrażenia o całe lata świetlne. Jednak czytelnikowi, który dopiero zaczyna

poznawać tę wiedzę, będzie na pewno trudno zrobić ten „skok” w nową

przestrzeń biologiczno-medycznego rozumowania.

W Germańskiej Nowej Medycynie nowotwory to tylko jedna część

całościowego systemu zawierającego wszystkie tzw. choroby. W medycynie

szkolnej uzyskały one szczególne miejsce tylko dlatego, ponieważ

przyporządkowaliśmy je do tzw. chorób, w których, zdaniem lekarzy, występuje

„niekontrolowany” przyrost komórek.

Germańska Nowa Medycyna uświadamia, że choroby nowotworowe są tylko

ograniczonymi czasowo fazami;

albo jest to faza konfliktu znajdującego się w aktywności,
albo jest to faza po rozwiązaniu konfliktu.
Na pewnoe jdnak nowotwory nie są czymś złośliwym. Dopiero w świetle

historii rozwoju człowieka ukazują się nam one jako zrozumiałe i sensowne

zjawiska: jako Sensowne Biologiczne Specjalne Programy Natury (SBS®). W

Germańskiej Nowej Medycynie, tzw. choroby układają się automatycznie w

logiczny system, przy uwzględnieniu kryteriów historii rozwoju człowieka i

pięciu „podpatrzonych” naturze Praw.

Zanim do tego doszło, moja droga była długą i ciężka. Wszystko zaczęło się w

1978 rok, kiedy to postawiono mi diagnozę „rak jądra” (krótko przedtem mój

syn został śmiertelnie zraniony kulą z broni włoskiego księcia).Ten moment dał

początek moim badaniom. Cały czas zajmowała mnie myśl, czy może inni

pacjenci chorzy na raka, również przeżyli psychiczny szok (podobny do mojego,

przed pojawieniem się raka).

W 1981 roku, jako lekarz naczelny jednej z klinik bawarskich przy klinice

uniwersyteckiej w Monachium, doszedłem do przekonania (po intensywnych

badaniach pacjentów, trwających dnie i noce), że znalazłem pierwsze

Biologiczne Prawo Natury: „żelazną Regułę Raka”. Wkrótce potem odkryłem

drugie Biologiczne Prawo: „Prawo o dwufazowości chorób” (pod warunkiem,

że dojdzie do rozwiązania konfliktu). Wówczas jeszcze myślałem, że udało mi

się odkryć zależności powstawania tylko chorób tzw. nowotworowych. Dzisiaj

wiem, że Piąte Prawo Natury odnosi się do wszystkich tzw. chorób

(Sensownych Biologicznych Programów natury) całej medycyny.

W momencie DHS®-u (Dirk-Hamer-Syndrom, nazwa pochodzi od imienia

mojego zmarłego syna Dirka) u osobnika dotkniętym tym przeżyciem,

unerwienie zostaje przełączone na fazę aktywną, w której powstaje rak.

Zewnętrzne objawy tej fazy to:
- słaby apetyt, albo całkowity jego brak
- stała utrata na wadze
- zimne ręce
- bezsenność
- myśli zajęte są bez przerwy wydarzeniem konfliktowym
- podzielenia się z drugą osobą o tym, co się przeżywa

Przykład: Matka przeżyła konflikt typu „troska matki o dziecko”, ponieważ jej

córeczka wyrwała się jej z ręki i wpadła pod samochód. Matka robi sobie

wyrzuty: „Gdybym trzymała ją mocniej za rękę...” , „...jestem złą matką...” itd.

Podczas tej aktywnej fazy, matkę dręczą ciągle myśli, a w jej lewej piersi (jeżeli

jest praworęczna) rosną dodatkowe komórki gruczołu mlecznego, co dzisiaj

nazywa się rakiem piersi.

Natomiast po prawej stronie móżdżku, w „ośrodku sterowania” gruczołami

mlecznymi lewej piersi można sfotografować w tym samym czasie Ognisko

HameraSensowego Biologicznego Specjalnego Programu Natury. Wygląd

takiego HH w mózgu można porównać do wyglądu spokojnej powierzchni

wody, w którą właśnie został wrzucony kamień. (HH®) o wyglądzie ostrych

tarcz strzelniczych, jako znak aktywności „zachorowania”. Jest to typowy

wygląd aktywności
Jeżeli konflikt zostanie rozwiązany, bo córeczka zdrowa i cała wróciła ze szpitala

do domu, albo matka mogła porozmawiać o swoim problemie z przyjaciółką i

przez to problem pozbył się swojej „ostrości”, to wówczas organizmu

przechodzi na wszystkich płaszczyznach (w psychice, w mózgu i w narządzie)

rozwiązanie konfliktu (Konfliktoliza) i w fazę zdrowienia.

Charakterystyczne objawy fazy po rozwiązaniu konfliktu (faza zdrowienia), to:
- ogromne zmęczenie
- słabość
- ciepłe ręce
- dobry apetyt
- przyrost na wadze

W fazie zdrowienia kręgi tworzące Ognisko Hamera w móżdżku, wykazują

obrzęk. Jest to oznaką procesu „zdrowienia”. Następnym etapem jest tworzenia

blizn na tej tkance glejowej. Ale to jeszcze nie wszystko.

Kolejnym milowym krokiem było odkrycie „ontogenetycznie (ewolucyjnie,

embriologicznie) uwarunkowanego systemu guzów oraz chorób podobnych do

raka”, jak i odkrycie „ontogenetycznie uwarunkowanego systemu mikrobów”.

Jednocześnie zauważyłem, że odkryte przeze mnie 4 Biologiczne Prawa

obejmują bez wyjątku wszystkie zmiany, które dotychczas nazywaliśmy

„chorobami” oraz że wszystkie tzw. „choroby” przebiegają dokładnie według

tych Praw natury.

Przez pryzmat biologicznego spojrzenia, dotarłem przymusowo do zapierającej

dech konsekwencji. Zauważyłem, że „choroby”nie są żadnymi bezsensownymi

błędami natury, które należy zwalczać, tylko, że każde tzw. „zachorowanie” jest

sensownym wydarzeniem. Przy każdej tzw. „chorobie” (nie tylko raku) wprost

narzucało się pytanie:

- Z jakiego powodu powstała dana „choroba”

- Jaki biologiczny sens posiada?

Stało się dla mnie jasne, że biologiczny sens każdej choroby można wyjaśnić

tylko w oparciu o embriologię. Następny wniosek był już logiczną

konsekwencją. W tak rozumianym biologicznym pojęciu zachorowania, musi

być uwzględniona zależność biologiczno-socjalna, np. matka zachoruje ”dla

dobra” swojego dziecka, albo partnera. Ostatecznie nasunęło mi się pytanie, czy

właśnie z powodu niewiedzy o istnieniu biologicznego sensu choroby, nasze

dotychczasowe rozumienie jej istoty oraz samo pojęcie „choroba” nie są po

prostu błędne. Wreszcie udało mi się udowodnić, że biologiczny sens

wszystkich zachorowań uzależniony jest od listków zarodkowych.

Każdemu z tych tzw. listków zarodkowych (endoderma, mezoderma i

ektoderma), które powstają w pierwszych dniach rozwoju embrionu, tworzą się

konkretne narządy i konkretne części mózgu. Listkom tym można

przyporządkować konkretne części narządów, konkretne części mózgu,

konkretne treści konfliktów i konkretne mikroby oraz histologiczną budowę. Z

tego przyporządkowania wyłania się przymusowo biologiczny sens, cel, jaki

natura realizuje w przypadku każdego tzw. zachorowania. Nazwałem to piątym

Prawem Natury.

Konsekwencją tego, było dla mnie zupełnie nowe rozumienie dotychczasowego

określenia „choroba” w kategoriach nozologii (Nozologia - dziedzina wiedzy

medycznej, zajmująca się podziałem, klasyfikacją chorób i ich opisem). Nie

powinniśmy mówić o „chorobie”, tylko o sensownym i wyjątkowym programie

natury.

W bardzo dużym skrócie można by powiedzieć:

3 Prawo Natury mówi, że najstarszej części naszego mózgu przyporządkowane

są najstarsze ewolucyjnie, najbardziej archaiczne konflikty. One powodują w

fazie aktywnej konfliktu rozmnażanie się, czyli przyrost posiadających podobną

histologię, komórek. Biologiczny cel (sens) tego wydarzenia, do zrealizowania

którego natura podczas tego procesu dąży, znajduje się w fazie aktywnej. Po

rozwiązaniu konfliktu, podczas fazy zdrowienia, te dodatkowe komórki, które

spełniły już swoje zadanie i są już niepotrzebne organizmowi, zostają

redukowane przy pomocy przynajeżących do tej formacji histologicznej,

mikrobów (o tej samej histologii, jak te komórki).

Natomiast guzy, nowotwory oraz „choroby” podobne do nowotworów, które

unerwione są (sterowane) przez najmłodszą ewolucyjnie część mózgu,

zachowują się dokładnie odwrotnie. W fazie aktywnej konfliktu obserwujemy w

nich zanik, śmierć komórek (owrzodzenia, martwice i zanik albo zmianę

funkcji, paraliż). Histologia tych komórek jest również podobna, ale inna jak

histologia komórek sterowanych przez archaiczną część mózgu. Tutaj w fazie

zdrowienia, ubytki zostają wypełnione nową tkanką (albo funkcja organu

zostaje przywrócona). Możliwe jest to dzięki histologicznie podobnym

mikrobom. Również tutaj cel, który natura stawia sobie w tym wyjątkowym

procesie (biologiczny sens), znajduje się w fazie aktywnej.

Natomiast biologiczny sens tzw „chorób”, które sterowane, czyli unerwione są

przez część mózgu, nazywanej przeze mnie łożyskiem nowego mózgu, leży w

fazie zdrowienia.

Jako przykład weźmy pewną matkę z diagnozą „rak piersi” (przyrost komórek

gruczołu mlecznego).

Ponieważ komórki gruczołowe piersi sterowane (unerwione) są przez

archaiczną część mózgu, przyrost komórek odbywa się w fazie aktywnej

konfliktu. Oznacza to, że tak długo, jak długo konflikt typu „troska matki o

dziecko/troska dziecka o matkę” znajduje się w aktywności, obserwujemy

przyrost, wzrost guza w piersi.

W fazie tej obserwujemy również przyrost odpowiednich mikrobów, pod

warunkiem jednak, że kobieta ta miała potrzebne w tym programie mikroby już

w momencie uderzenia DHS®-u. (ważne jest, żeby mikroby tym czasie w

organiźmie już były). Organizm produkuje w fazie aktywnej dokładnie tyle

mikrobów, jaką później, w fazie zdrowienia, potrzebuje do zredukowania

niepotrzebnej tkanki. W tym przypadku natura realizuje swój cel (biologiczny

sens) w fazie aktywnej konfliktu.

Żeby zrozumieć istotę biologicznego sensu musimy się cofnąć daleko wstecz do

historię ewolucji człowieka. Co natura chciała uzyskać przez tą „chorobę”?

Z obserwacji plemion żyjących z dala od cywilizacji wiemy, że kobiety karmią

dzieci prawie 4 lata. W tym czasie ta karmiąca matka nie może zajść w ciążę. Po

zakończeniu karmienia, gdy kobieta ponownie zajdzie w ciążę, będzie znowu po

porodzie karmiła dziecko 4 lata. Jeżeli w tym czasie przeżyje konflikt typu

„troska matki o dziecko”, to w jej piersi zaczyna rosnąć guz, który włącza się w

produkcję mleka. Oznacza to, że nowo powstałe specjalne komórki gruczołowe

produkują więcej mleka, niż komórki „normalne”. Celem, który natura miała do

zrealizowania, była pomoc dziecku. W tym przypadku matka dostarcza dziecku

jak największą ilości pokarmu, żeby dziecko jak najszybciej powróciło do

zdrowia.

Jeżeli konflikt został rozwiązany, to w tym samym momencie zaczyna się

redukcja tych dodatkowych, powstałych w aktywności konfliktu komórek. One

nie są już potrzebne. Spełniły swoje zadanie, dlatego zostają usunięte z

organizmu przy pomocy przynależących mikrobów (mykobakterie = prątki

gruźlicy). Po zredukowaniu tych dodatkowych komórek, pozostają w ich

miejscu puste małe jamki. W krajach tzw. cywilizowanych wyżej przedstawione

procesy mają miejsce przeważnie u kobiet, które nie karmią.

Jeżeli w naszej cywilizacji kobieta przeżyje konflikt typu „troska matki o

dziecko”, to w gruczole mlecznym jej piersi rosną również nowe komórki,

powstaje tzw. guz piersi. Te nowe komórki mają również tutaj za zadnie

wyprodukowanie zwiększonej ilości mleka dla niemowlęcia (zgodnie z

archaicznym programem). Mimo, że dziecko kobiety nie jest już niemowlęciem,

to pozostaje ono jednak zawsze dzieckiem.

Jeżeli dojdzie do fazy zdrowienia, to guz w procesie serowacenia zostaje

całkowicie zredukowany przy pomocy mykobakterii (jeżeli mykobakterie były

w organiźmie kobiety w momencie uderzenia DHS®-u). Jeżeli organizm nie

posiada mykobakterii (co dzisiaj najczęściej się zdarza) to guz pozostaje

niezredukowany i pozostaje na zawsze w niezmienionej formie.

Ponieważ nasza dotychczasowa medycyna nie rozumie tych zależności, traktuje

taki guz jako coś absolutnie bezsensowengo, chorego, jako zwykłe

wynaturzenie.

Z ostatnich dwóch Praw Natury wynika co następuje:

a) wzrost nie jest równy „wzrostowi”. Nie ma czegoś takiego jak rak. W

zależności od tego jaka część mózgu steruje „chorobą”, obserwujemy zarówno

przyrost komórek w fazie aktywnej, jak i w fazie zdrowienia. Jest samo przez się

zrozumiałe, że nie może być mowy o tym, żeby jakiekolwiek lekarstwo działało

przeciwko rakowi. W jaki sposób lekarstwo mogłoby działać jednocześnie w

dwóch zupełnie różnych fazach i na dodatek zupełnie inaczej?

b) Nie istnieją również żadne przerzuty. Jak miałoby to funkcjonować, żeby guz

sterowany przez archaiczną część mózgu, który powoduje w fazie aktywnejfazie

aktywnej kość charakteryzuje mianowicie zanik komórek, śmierć komórek,

powstawanie dziur w tkance kości! rozrost komórek (np. rak gruczołu

mlecznego piersi) nagle mógł rozsiewać komórki, których nie ma i to w zupełnie

innym miejscu ciała, np. w kościach? W

c) To, co nazywane jest przerzutem, to są jedynie nowotwory (raki) powstałe w

następstwie, najczęściej wskutek diagnozy i prognozy lekarza (wywołane

iatrogennie) albo wskutek paniki wywołanej u pacjentów przez terapię.

Typowym końcowym konfliktem jest np. konflikt typu „strach przed śmiercią”,

jeżeli pacjent otrzymał złą prognozę.


Zastosowanie oraz konsekwencje wynikające z 3. i 4. Prawa Natury przekonały

mnie, że wszystko jedno czy mamy do czynienia z tzw. rakiem, czy z innym

schorzeniem, zawsze jest to Sensowny Biologiczny Specjalny Program Natury

(SBS®). W żadnym wypadku nie jest to jakieś bezplanowe i bezcelowe

wydarzenie, które ma na celu zniszczyć organizm, tylko dobry proces,

przebiegający według ścisłych reguł, odnoszący się zarówno do ludzi jak i

zwierząt (a nawet do roślin).

Mimo tego umierają ludzie na raka – dlaczego? W niniejszych ramach nie ma

miejsca na szczegółowe rozpisywanie się na ten temat, ale mogę wymienić

przynajmniej 3 główne przyczyny:

1) Pacjent nie radzi sobie z rozwiązaniem pierwotnego konfliktu oraz konfliktu

przeżytego w następstwie. Taki pacjent umiera wówczas wskutek kacheksji

(wyniszczenie organizmu).

2) Pacjent znajdował się bardzo długo w aktywności konfliktu. Przy

szczególnym rodzaju konfliktu np. dłużej jak 6 miesięcy. Jeżeli pacjentowi uda

się rozwiązać konflikt, to przechodzi w fazę zdrowienia. Ale im dłużej trwała

faza aktywna tym dłużej trwa również faza zdrowienia. Im ostrzejszy przebieg

miała faza aktywna, tym ostrzejszy przebieg będzie miała faza zdrowienia.

Niebezpiecznymi momentami fazy zdrowienia są: obrzęk Ogniska Hamera w

mózgu (spowodowany magazynowaniem płynu w dotkniętym ośrodku

sterowania w mózgu – w ekstremalnym przypadku istnieje niebezpieczeństwo

śpiączki mózgowej) oraz Kryzys Epileptyczny/Epileptoiczny, który występuje w

każdym SBS®-sie (Sensownym Biologicznym Specjalnym Programie Natury).

Ogólnie znanymi i niebezpiecznymi są np. zawał serca, kryzys przy zapaleniu

dróg żółciowych, lyza przy zapaleniu płuc. Jeżeli pacjent przeżyje taki kryzys,

który jest znamiennym centralnym punktem w fazie zdrowienia, to wszytko leci

już „z górki”.

3) Oprócz tego, do trującej pacjenta pseudoterapii dzisiejszej medycyny, do

której należy chemioterapia, zaliczyć należy również morfinę i jej środki

pokrewne. W fazy zdrowienia pacjent może odczuwać przejściowe bóle (np.

przy raku kości!). W dotychczasowej medycynie występowanie bólów

interpretuje się jako „początek końca”. Pacjenci, którym podaje się morfinę i

inne opiaty nie są świadomi, jakie skutki uboczne te środki posiadają, gdyż

żaden lekarz ich o tym nie informuje. Opiaty powodują uzależnienie, powodują

trudności w oddychaniu oraz porażenie jelita. W rezultacie człowiek taki umiera

z wygłodzenia.

Najlepiej byłoby gdyby pacjent dowiedział się o Germańskiej Nowej Medycynie,

zanim w ogóle „zachoruje”. Naturalnie nie można zapobiec konfliktom i nie

jesteśmy w stanie ich unikać, ale możemy już podczas tzw. zdrowia zapoznać się

z wiedzą GNM i ją na co dzień stosować.

Jeżeli np. ktoś z bliskiego otoczenia czy rodziny nagle zaczyna tracić na wadze i

ma zawsze zimne ręce, to możemy spróbować już tutaj zadziałać. My wiemy, że

ważne jest jak najszybsze rozwiązanie konfliktu. Nawet podczas takich chorób

jak banalne „zakaźne”, możemy przy pomocy tabeli naukowej Germańskiej

Nowej Medycyny „Psychika Mózg – Narząd”, znaleźć przynależny do danego

objawu konflikt.

Przy okazji studiowania GNM powstanie również zainteresowanie dlaczego od

1981 roku Germańska Nowa Medycyna jest masywnie tłamszona (łącznie ze

szkalowaniem i więzieniem mnie). Mimo oficjalnej weryfikacji Praw

Germańskiej Nowej Medycyny (8. i 9. września 1998 roku) w dalszym ciągu

odmawia się pacjentom prawa, postępowania według tego sytemu.

Ryke Geerd Hamer


Sandra



Re: Nowotwory

UNREAD_POSTprzez eljasz » czwartek, 8 stycznia 2009, 09:51
dostałem poniższej tresci mail:
">tak zacząłem się nad tym wszystkim zastanawiać. Dlaczego nie ma jednego
leku, który oddziaływałby na każdy rodzaj raka. W zasadzie powinien być,
chociaż abstrahując od różnego rozwoju informacyjnego pomiędzy
poszczególnymi ludźmi. Skoro działa np na 60% wszystkich odmian raka to
jednak nie działa na 40% pozostałych. Może to świadczy, że są różne
przyczyny powstawania raka, przynajmniej więcej niż jedna. Bo gdyby to
była tylko kwestia jednego mechanizmu to pomogłoby jedno lekarstwo.
Dlaczego działa ta noskapina ? Pobudza do oddychania czyli zwiększa
proces wymiany pomiędzy stronami i dlatego potrzebuje więcej tlenu,
zawiera azot, a więc utwardza i może łata powstałą dziurę, a specyficzny
kształt tego organicznego związku albo pobudza energię kształtu z tej
strony do uruchomienia procesorów i naprawy uszkodzeń w ścianie, albo
powoduje wyhamowanie energii, która przechodzi z tamtej strony. Może
jako narkotyk przyspiesza tak procesor świadomości, że akurat osiąga on
taką szybkość że wchodzi w tryb leczenia ciała materialnego (poziom w
którym ON widzi, że jest usterka w ciele i przystępuje do naprawy )?
Ale jeżeli jest tylko jeden mechanizm powstawania raka, a nie ma jednego
lekarstwa na niego to może jest to związane z tym, że są blokady na
ciele na poszczególnych wysokościach ciała materialnego a materia ma
różny skład proch-inf nawet w obrębie jednego ciała? Z punktu widzenia
twojej wiedzy powinno być jedno lekarstwo, chyba że różne naruszenia
praw powodują różny stopień podziurawienia struny. Duże naruszenie praw-
duża dziura itp. A jeżeli perforacja będzie zbyt wielka to nic się nie
da zrobić i żadne lekarstwo nie poskutkuje.
Jestem ciekaw czy kiedyś wchodziłeś głębiej w te zagadnienia?
pozdrawiam"

oto moj komentarz -
W ostatnim nr Świata Nauki 12/08 znajduje się artykuł o tegorocznych

laureatach Nobla i tak m.in. z medycyny otrzymał Harald zur Hausn, za

ustalenie, że rak szyjki macicy wywołuje wirus ludzkich brodawczaków (HPV).

Doszedł do tego, że jest wiele rodzajów tego wirusa i jedne lekarstwo nie działa

na inne 70 % to HPV16 lubHPV18.
Pytanie zasadnicze - co można nazwać rakiem komórki powstałym z tkanki

nowotworowej o zawsze jednakowym DNA, a rakiem komórki powstałem pod

wpływem jakiegokolwiek uszkodzenia wewnętrznych elementów.
Każda zmiana jednej ze struktur - białka, funkcji, brak odpowiedniego

metabolitu, atomu doprowadzi do powstania komórki rakowej. Na tej zasadzie

działa wirus i nie potrzebuje do tego dziury w strunie, ale wytworzy się w

miejscu gdzie nie będzie odpowiedniej ochrony.
Tak więc ile elementów tyle rodzai degeneracji czyli raków i każdego należy

leczyć innym sposobem.
Tego najważniejszego nie da wyleczyć niczym, bo o to chodzi, że jest

nieśmiertelny i niczego się nie boi.
W tymże nr świata nauki na str.8 znajduje się felieton o onkologii „Zastrzyk

wiary” - są widoki na poprawę reputacji szczepionek na raka. Może jakoś

znajdziesz w internecie.
Piszą tam w „zagadkowe zgony po szczepieniu przeciwnowotworowym”, „że

firma Cell Genesis z San Francisco wstrzymała badania nad szczepionką GVAX

na raka gruczołu krokowego. Ponieważ okazało się, że w grupie otrzymującej

jednocześnie szczepionkę i chemioterapię zmarło więcej osób (67 zgonów) niż w

grupie leczonej klasycznie chemioter. (47 zgonów).
Trwa wyjaśnianie przyczyn, ale 408 osób biorących udział w tym badaniu miało

najbardziej zaawansowane stadium choroby, czyli nie powinny otrzymywać

szczepionki – zauważa jeden z pracowników...
proponuje się podawanie pacjentom z wcześniejszym stadium choroby. „

tak więc nadal nie ma żadnej skutecznej szczepionki na tego raka, a czy będzie

dobra *"Noskapina to się okaże po śmierci kilku setek chorych.
Osobiście wątpię w jej skuteczność.
Zastanawia mnie fakt ilości zgonów na raka wśród narkomanów, ciekawe

byłyby to statystyki czy dożywają wieku gdzie może się objawić.
Nowotwór nie tylko zależy od czynów człowieka czyli jest przywiązany do niego

gdyż zwierzęta też czasami go mają. Po odrzuceniu wielu przypadków

wynikłych ze szkodliwości środowiska znajdzie się kilka niewyjaśnionych.
Zwierzęta nie mają drugiej strony tej w której musiałaby się tworzyć ta tkanka.
Choć dokładnie tego W TEJ CHWILI nie wiem, bo drugą stronę mają, ale tylko

płciową.

Mija właśnie rocznica 25 lat od kiedy poszukuje się szczepionki na AIDS.
Kasa poszła na badania o efektów żadnych.
Też o tym właśnie piszą.


eljasz


Re: Nowotwó.

UNREAD_POSTprzez Sandra » niedziela, 11 stycznia 2009, 21:01
Ciekawe, znalezione w necie:

translate.google.pl/translate?hl ... %26tl%3Den


Sandra



Re: Nowotwó.

UNREAD_POSTprzez Gość » czwartek, 11 marca 2010, 12:26
polecam poczytać o terapii Dr Ernsta Krebsa o witaminie B17. :D

Gość



Terapia na raka Dr Ernsta Krebsa

UNREAD_POSTprzez Ania » czwartek, 18 listopada 2010, 12:09
"Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to

wielkie oszustwa" – dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody

Nobla...

Zapewne każdy słyszał mniej lub bardziej o terapii Gersona, niezwykle

skutecznej i prostej metodzie walki nie tylko z rakiem ale i wpływającej na

ogólną poprawę stanu zdrowia. Medycyna komórkowa, terapie metodami

naturalnymi, czy też leczenie wielkimi dawkami witaminy C są znacznie

skuteczniejsze niż radio, chemio terapie, naświetlania i inne wyniszczające

organizm zabiegi.
Wszystkie te cudowne terapie opierają się o bardzo podobne założenia.

Dostarczanie organizmowi odpowiednich dawek zdrowych substancji

odżywczych (witamin, aminokwasów, enzymów itd)
Oczywiście fakt że takiego sposobu leczenia nie da się opatentować i zarabiać na

tym pieniędzy, jest bardzo nie po gębie koncernom farmaceutycznym które za

wszelka cenę starają się ograniczyć antyrakową medycynę naturalną.

Poniżej przedstawiam artykuł o witaminie B17
Uważam że naprawdę warto przeczytać i zastanowić się.

Występowanie "witaminy B17"

Najwyższe stężenie "witaminy B17" można znaleźć w przyrodzie

Pestkach lub nasionach owoców:
jabłka, moreli, wiśni, nektaryn, brzoskwiń, gruszce, śliwek,

Fasoli:
bób (Vicia faba L.), ciecierzyca, soczewica (skiełkowana), fasola

półksiężycowata , mung (skiełkowana), fasola ozdobna(Phaseolus coccineus).
Orzeszkach:
gorzkie migdały, macadamia(podobne do laskowych), nerkowca

Jagodach:
Niemal wszystkie dzikie jagody. Jeżyny, aronii, żurawiny błotnej, dziki bez

(Sambucus L. ), malin, truskawek.

Nasionach:
lnu, sezamu, chia(Salvia hispanica)- czyli oleiste

Trawach:
Akacja (Acacia Mill.) , alfalfa (skiełkowana), wodnych trawach, sorgo

alepejskie (Sorghum halepense (L.) Pers.) , trojeść amerykańska (Asclepias

syriaca), pszenica(trawa).

Ziarnach:
kasz owsa, jęczmienia, brązowego ryżu, gryki, kasz,chia, lnu, prosa, żyta, wyki,

pszenicy(jagody).

I innych:
Pędach bambusa, fuschia roślin, Sorgo (Sorghum Moench) , dzikiej hortensji,

cis drzewa (igieł, świeże liście) (cis jest trujący! nie wiem kto takie rzeczy

wmawia ludziom!).

Profilaktyka czyli reguła oparta na doświadczeniu:

Według dr Krebs, są zasady a by przyswoić dzienną dawkę "wit. B17" którą

można uzyskać poprzez jedną z dwóch następujących wskazówek:

Po pierwsze, zjadaj całą zawartość "wit. B17", czyli owoce w całości (nasiona

włącznie), ale nie jedz większej ilości nasion ponda te które były w całym

zjedzonym owocu.
Przykład: jeśli jeść dziennie trzy jabłka, nasiona w trzech jabłkach zawierają

wystarczającą ilość "wit. B17". Więc nie będziesz już musiał jeść dodatkowo

pestek z jabłek.

Po drugie, jedno jądro pestki z brzoskwini lub moreli na ok 4,5 kg masy ciała

uważa się za więcej niż wystarczająca ilość w profilaktyce raka, choć dokładna

liczba może się różnić dla osoby z indywidualnym metabolizmem i nawykami

żywieniowymi.
Na przykład, człowiek o masie 77kg może zużywać 17 jąder pestek moreli lub

brzoskwini na dzień i przyjmować biologicznie rozsądne ilości "wit. B17".

I dwie ważne uwagi: Oczywiście, możesz zjadać dużo czegokolwiek. Ale po

zjedzeniu zbyt wielu jąder pestek lub nasion, można spodziewać się

nieprzyjemnych skutków ubocznych. Ta naturalna żywność powinna być

spożywana w racjonalnych ilościach (nie więcej niż 30 do 35 jąder pestek na

dzień).
Również wysokie stężenia "wit. B-17" otrzymywane są przez jedzenie

naturalnych produktów spożywczych w ich surowym lub kiełkującym stadium.

Nie oznacza to, że umiarkowane gotowanie i inne ingerowanie zniszczy

zawartości "wit. B-17". Na przykład, Żywność gotowana w temperaturze

wystarczającej do przygotowania tradycyjnej chińskiej kolacji, nie niszczy

zawartości "wit. B-17".

źródło: www.worldwithoutcancer.org.uk/

NAUKOWCY “ODKRYWAJĄ” WITAMINĘ B17 (LAETRILE)

Grudzień 2000. Australijskie gazety donoszą,, że naukowcy w Londynie odkryli

“ naturalny system produkujący cyjanek potasu, wytwarzany przez rośliny”,

którego zadaniem byłoby lokalizowanie i niszczenie tumorów rakowych u ludzi.

Chociaż badacze przedstawiają kassawe, jako roślinne źródło cyjanku aktywnie

niszczącego tumory, to KCN zawarty w kassawie jest dokładnie taki sam jak i

ten znajdujący się w pestkach moreli, czyli źródle zniesławionej i zakazanej

witaminy B 17 Laetrile.

Nie jest to wcale nowe odkrycie, ale tylko lekko zmodyfikowana wersja pracy

sławnego biochemika Ernsta Krebsa, który 40 lat wcześniej zidentyfikował i

wyodrębnił witaminę B 17. Krebs i jego współpracownicy zaatakowani zostali

wściekle przez AMA ( American Medical Association) i międzynarodowe

kompanie farmaceutyczne przypuszczalnie dlatego, że jako witamina

produkowana z pestek moreli B 17 Laetrile nie mogła zostać opatentowana w

celu dostarczania ogromnych profitów dla udziałowców.

I chociaż obecnie owi “ szanowani” badacze medyczni w Londynie przyznają

ostatecznie, że B 17 może zostać użyta do niszczenia rakowatych narośli,

czytelnicy może zechcą przestudiować poniższy raport badawczy, napisany przez

autora w 1994 r. i opublikowany w 1995 r.

CZY RAK JEST JEDYNIE CHOROBĄ WYWOŁANĄ NIEDOBOREM

WITAMINY?

Pomimo, że wiele alternatywnych kuracji rakowych odniosło sukces w ostatnich

latach, niewiele było dyskusji na temat możliwych sposobów zapobiegania, czy

też tłumienia raka w zarodku, zanim jeszcze ma on szanse zaatakować, ani też

efektywnego kontrolowania go już po ataku. Istnieje również pytanie dlaczego z

każdym kolejnym rokiem stajemy się coraz to bardziej podatni na wszelkie

odmiany raka. Czy istnieje bezpośrednia więź pomiędzy łatwymi do wykrycia i

wciąż narastającymi ilościami chemikaliów i dodatków w naszej żywności i

zapasach wody, czy też należy winić za ten stan rzeczy usuniecie pewnych

zasadniczych składników z naszych rafinowanych zachodnich diet. Faktem jest i

istnieje przytłaczająca ilość dowodów na to, że usunięcie witaminy B 17 z naszej

diety odegrało jedną z najistotniejszych ról w zwiększonej podatności na

zachorowanie na raka.

Kilka dekad wstecz – dwie książki dostarczyły nam istotnych wskazówek, co do

jednego z możliwych powodów alarmującej zwyżki występowania wszystkich

form raka. Chociaż adresowane były one do rożnych grup czytelników, obie te

książki rozpatrywały możliwe powiązania pomiędzy niedoborem witamin i

chorobą. ” Świat bez raka” Edwarda Griffina z Kalifornii przedstawia dowody

na to, że witamina B 17 wydaje się być zdolna do zapobiegania atakom przez

wszelkie formy raka, podczas gdy druga książka “ Jedz tłusto i chudnij” doktora

Ryszarda MacKarness’a - proponuje dietę bogatą w tłuszcze dla zmęczonych

próbami utraty wagi według zasady “listka sałaty”.

Na początku jest trudno dopatrzyć się związku pomiędzy tymi dwoma, tak

bardzo różniącymi się tematami, ale związek ten jednak istnieje. Na swój

indywidualny sposób obydwie książki wskazują na dwie odrębne grupy ludzi (

jedna wegetariańska i jedna mięsożerna), które nie znają przypadku raka lub

choroby serca w ogóle, konsumując lokalną żywność w środowiskach, w

ktorych się urodzili. Jest to krytyczny punkt, gdyż bez stwierdzenia takowego

powiązania łatwo uznanym badaczom medycyny sprowadzić ludzi na błędne

tory, zważywszy miliardy dolarów wydawane na badania promocyjne leczenia

promieniowaniem i chemoterapią. W latach 50-tych, po wielu latach badań,

znany biochemik nazwiskiem dr Ernst T.Krebs wyodrębnił nową witaminę,

której nadał liczbę B 17 i nazwę “Laetrile”. W miarę upływu lat tysiące ludzi

przekonało się, że Krebs ostatecznie odkrył drogę do całkowitej kontroli nad

wszelkimi formami raka czym wywołał podział na zwolenników i przeciwników

trwający do dzisiaj. Ale w latach 50-tych Ernst Krebs nie miał pojęcia, w jakim

to gnieździe szerszeni ośmielił się zamieszać.

Nie będąc w stanie opatentować B 17 ani też zapewnić sobie wyłącznych praw

do witaminy, międzynarodowa farmakologia przypuściła zmasowany atak

propagandowy o niespotykanej zjadliwości przeciwko Laetrile, pomimo faktu,

że niezbite dowody jej skuteczności w kontrolowaniu raka istnieją.

Dlaczego zapadamy na raka – czy na skutek palenia papierosów, intensywnego

nasłonecznienia, czy też jest to efektem toksycznych dodatków do naszej

żywności? Dr Krebs tak nie myśli. Całość jego udokumentowych badań

biochemicznych wskazuje na fakt, że rak jest po prostu skutkiem niedoboru

witaminy B 17, już dawno temu usuniętej z naszych wysoko rafinowanych,

zachodnich diet. Krebs postuluje, że tzw. “ czynniki rakotwórcze” są jedynie

swoistym wentylem, który ostatecznie ukazuje niedobór witaminy B 17 i jego

dewastujące efekty. Wiarygodność twierdzenia Dr Krebsa najlepiej ilustruje

przykład niedoboru witaminy C, znany jako szkorbut. Podobnie jak z rakiem,

nie istnieje żadne wcześniejsze ostrzeżenie o szkorbucie; organizm nie

sygnalizuje niczym, że ciału zaczyna brakować zapasów witaminy C. W jednej

minucie pacjent jest zdrową osobą a w następnej jest już chory. Leczenie

szkorbutu przebiega również gwałtownie. W ciągu kilku dni ( a czasami godzin),

stosowania wysokich dawek witaminy C szkorbut zanika, pojawiając się

ponownie tylko wtedy, gdy zapasy witaminy ponownie spadną poniżej pewnego

( nie udokumentowanego) poziomu. Tak więc, jeśli Ernst Krebs ma racje,

alternatywne metody leczenia (Essiac, tlen i terapie elektromagnetyczne) skazane

są z góry na wątpliwe efekty. W przypadku raka zastąpienie utraconej witaminy

B 17 w naszych dietach mogłoby przyczynić się do większej efektywności

innych alternatywnych metod leczenia albo też zupełnie je zastąpić.

Dowód, który dr Krebs zaprezentował na przestrzeni lat dla poparcia swego

twierdzenia o “ utraconej” witaminie B 17 w naszych dietach jest bardzo prosty.

Parę wieków temu zwykliśmy jadąc chleb z domieszką nasion prosa i lnu,

bogatych w witaminę B 17, a teraz chleb pszeniczny i żytni, ktory jadamy nie ma

jej wogóle. Przez cale generacje nasze babcie zwykły dodawać pokruszone

nasiona śliwek, czereśni, jabłek, moreli i innych roślin botanicznej rodziny

Rosaceae do swych domowych konfitur i dżemów. Babcia pewnie nie wiedziała,

dlaczego to robi, ale nasiona wszystkich tych owoców są jednym z

najpotężniejszych źródeł witaminy B 17 na świecie. W tropikach, ogromne ilości

B 17 znajduje się w gorzkiej kassawie, znanej również jako tropikalny maniok.

Badania dowiodły, że plemię z Himalajów znane jako Hunza, nigdy nie znało

przypadku zachorowania na raka, czy serce ponieważ trzyma się swojej

tradycyjnej diety, która jest wyjątkowo obfita zarówno w morele jak i w proso.

Jednakże, po zastosowaniu zachodniej diety Hunzowie stają się podobnie

podatni na te choroby, jak i reszta z nas. Ponieważ Hunzowie jedzą bardzo

niewiele mięsa, mogłoby to zachęcić liczne społeczności wegetariańskie do

wzajemnego poklepywania sie i wygłaszania proklamacji w stylu: “ Widzicie,

mieliśmy racje!”

Jednakże, taka radość jest niezbyt uzasadniona. W poszukiwaniu diety możliwej

do zaakceptowania dla tych, co nie życzą sobie przegryzania jednego liścia sałaty

na dzień, Ryszard Mac Karness opracował szczegółowe studium sposobu

żywienia się Eskimosów, żyjących na polarnych lodowcach oraz amerykańskich

Indian, spożywających swoją tradycyjną żywność. W swym naturalnym

środowisku obydwie grupy są zasadniczo mięsożerne, spożywając upolowaną

zwierzynę, włączając w to łosia i karibu, wspomaganą jedynie dzikimi jagodami,

kiedy bywają one dostępne w sezonie. Główą rzeczą, którą MacKarness

podkreśla w swej książce “ Jedz tłusto i chudnij” jest fakt, że pomiędzy tymi

ludami nie występuje problem otyłości; jest to interesujący fakt, jako że

regularnie zajadają się oni zwierzęcym tłuszczem nasyconym co najmniej dwa

razy na dzień. Ale bardziej interesującym faktem jest dowód na to, że Eskimosi i

Indianie amerykańscy, żyjący w swych naturalnych środowiskach i spożywający

naturalną żywność NIGDY nie zapadają na raka ani nie chorują na serce,

dokładnie tak samo, jak plemię Hunza w Himalajach, pomimo, że Eskimosi i

Indianie amerykańscy są raczej mięsożerni i nie są jaroszami. Dokładne badania

wykazują, że jest to efekt działania witaminy B 17. Mięso karibu jest główną

cześcią diety obydwu grup. Karibu, które żywią się głównie trawą strzałkową,

zawierającą ok. 15.000 mg na kg nitriloside, pierwszorzędnego źródła witaminy

B 17. Łososiowe jagody, suszone i spożywane zarówno przez Eskimosów, jak i

Indian na równi, zawierają ogromne ilości witaminy B 17. Te znacznie różniące

się społeczności, wegetariańskie i mięsożerne pozostają w doskonałym zdrowiu.

Jest to szczególnie ważne dla tych, którzy ze względów środowiskowych nie są

w stanie wybrać dowolnie wegetariańskiej diety. Taka dieta byłaby całkiem

niemożliwa w regionach polarnych, czy na pustyni.

Na nieszczęście, w większości “cywilizowanych” zachodnich kultur, trawy i inna

żywność, którą się karmi obecnie zwierzęta domowe, przeznaczone do

konsumpcji przez ludzi, rzadko zawiera więcej, niż jedynie śladowe pozostałości

nitriloside, chociaż miały je one w wystarczającej ilości, dopóki botanicy i

biochemicy nie zaczęli wprowadzać genetycznych zmian w nasze życie roślinne.

Oznacza to, że nasze drugorzędne źródło witaminy B 17 ( poprzez konsumpcje

mięsa), bardzo szybko wysycha. Podczas gdy Hunzowie i Eskimosi otrzymują

przeciętną, jednostkową dawkę witaminy B 17 w wysokości 250 – 3.000 mg na

dzień, Europejczycy, spożywający “ zdrową” współczesną żywność, przyjmują

jej zaledwie 2 mg. Prowadzi to do zaskakujących wniosków. Jeśli byliśmy w

stanie kontrolować szkorbut już wieki temu, jak to się dzieje, że nie jesteśmy w

stanie uczynić tego samego z rakiem w dniu dzisiejszym? Faktem jest, że

moglibyśmy, gdyby nasze rządy na to pozwoliły. Na nieszczęście, większość

rządów ugięła się pod presją ze strony międzynarodowej farmakologii,

amerykańskiej FDA ( Food & Drug Administration) i AMA ( American Medical

Association). Te instytucje zorganizowały potężne kampanie odstraszające,

oparte na fakcie, że witamina B 17 zawiera pewne ilości śmiertelnej trucizny –

cyjanku potasu, wygodnie zapominając, że witamina B 12 zawiera również

wielkie ilości tej substancji a istnieje w wolnej sprzedaży we wszystkich

sklepach z naturalną żywnością na całym świecie.

Witamina B 17 Laetrile Doktora Krebsa ekstrahowana była z pestek moreli a

następnie syntetyzowana w formę krystaliczną przy użyciu jego własnego,

unikatowego procesu. Wtedy amerykańska FDA zaczęła bombardować media

opowieścią o nieszczęsnym małżeństwie, które zatruło się po zjedzeniu

surowych pestek moreli w San Francisco. Opowieść dostała się na czołówki

wszystkich gazet w USA, chociaż kilku podejrzliwym dziennikarzom, którzy

usiłowali ustalić tożsamość nieszczęsnej pary, nigdy się to nie udało, pomimo

uporczywych wysiłków. Nacisk ze strony międzynarodowej farmakologii / FDA

/ trwał nieubłaganie. Od tego momentu spożywanie pestek moreli lub B 17

Laetrile stało się jednoznaczne z popełnianiem samobójstwa. Kiedyś w latach

50-tych Dr Ernst Krebs udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że B 17 była

kompletnie nieszkodliwa dla ludzi i to w najbardziej przekonywujący sposób.

Po przetestowaniu witaminy na zwierzętach, napełnił dużą strzykawkę mega-

dozą skoncentrowanej Laetrile, którą następnie wstrzyknął sobie w ramie! Może

był to drastyczny sposób, ale awanturniczy Dr Krebs ciągle żyje i cieszy sie

dobrym zdrowiem.

Witamina jest nieszkodliwa dla zdrowych tkanek z bardzo prostego powodu:

każda molekuła B 17 zawiera jedną jednostkę cyjanku, jedna jednostkę

benzaldehydu i dwie jednostki glukozy(cukru) ‘zamknięte’ razem. Po to, aby

cyjanek mógł stać się niebezpieczny trzeba najpierw ‘otworzyć’ molekulę, aby

go uwolnić, trick którego jest w stanie dokonać jedynie pewien enzym, zwany

beta-glucosidase, który jest obecny w całym ciele ludzkim w maleńkich

ilościach przy czym jego ilość znacznie wzrasta do znacznych ilości ( stukrotnie

wyższych) tylko w jednym miejscu: w siedlisku złośliwego narośla rakowego.

Tak więc cyjanek bywa jedynie jakby ‘otwierany’ w miejscu, gdzie znajduje się

rak, z drastycznymi efektami, które całkowicie niszczą komórki rakowe,

ponieważ benzaldehyd ‘otwiera’ się w tym samym czasie. Benzaldehyd jest

śmiertelnie niebezpieczną trucizną, która wówczas działa łącznie z cyjankiem,

wytwarzając truciznę sto razy silniejszą, niż każdy z nich z osobna. Połączony

efekt tych związków na komórki rakowe najlepiej pozostawić wyobraźni. Ale co

z niebezpieczeństwem dla reszty komórek ciała? Inny enzym, rhodanese, zawsze

obecny w daleko większych ilościach niż ‘otwierający’ enzym beta-glucosidase

w zdrowych komórkach, posiada prostą zdolność kompletnego rozdrobnienia i

przetworzenia zarówno cyjanku jak i benzaldehydu w produkty korzystne dla

zdrowia. Jak można przewidzieć, komórki rakowe nie zawierają w ogóle

rodanezu, co pozostawia je kompletnie na łasce tych dwu niebezpiecznych

trucizn.

Pokolenia temu nasi eksperci rolni znali już efekt działania beta-glucosidase, tzn.

jego zdolność do uwalniania jednostki cyjanku w molekule B 17 ale wydawało

się, że istnieje mnóstwo wątpliwości odnośnie sposobu podejścia do problemu.

Uproszczonym rozwiązaniem zdawało się wówczas zaklasyfikowanie wszystkich

roślin zawierających molekule B 17 jako “ trujących” a następnie

zmodyfikowanie ich genetycznie w celu kompletnego usunięcia zawartości

nitriloside dla bezpieczeństwa zwierząt. Jednym z klasycznych przykładów tego

‘poronionego’ rozwiązania był przypadek z 1940 r., w którym australijskie owce

okazjonalnie zdychały na skutek nadmiaru cyjanku, pochodzącego z białej

koniczyny, o której wiadomo było, że zawiera B 17. Pominięto fakt, że

większość owiec spożywających tę samą koniczynę pozostawała żywa, botanicy

usunęli genetycznie nitriloside z białej koniczyny. Tymczasem owce, które

zdechły to było kilka osobników, które degustowały smakowite fuksje

zawierające duże ilości ‘otwierającego’ enzymu beta glucosidase, który reagował

natychmiast w owczych żołądkach, powodując ich śmierć. Jeśli botanicy

zneutralizowaliby kilka fuksji zamiast milionów ton białej koniczyny, byłoby

znacznie więcej witaminy B 17 dostępnej dzisiaj dla ludzi poprzez rynek mięsny.

Tak to ogromne ilości witaminy B 17 zostały usunięte z zachodniej żywności i

społeczeństwo stoi teraz przed problemem raka o rozmiarach wcześniej nie

spotykanych. Jeśli nawet przyjmiemy, że niedobór B 17 mógłby być najbardziej

prawdopodobną przyczyną zaistnienia takich warunków, pozostaje wciąż

kwestia tego, co robić dalej i jak ów rak rozwija się do formy zagrażającej zyciu.

W “Świecie bez raka” Griffin wyjaśnia trofoblastyczną teorię raka,

proponowaną przez prof. Johna Beard’a z Uniwersytetu w Edynburgu, który

twierdzi, że pewne pre-embrionalne komórki w ciąży nie różnią się w sposób

widoczny od wysoce złośliwych komórek rakowych. Griffin odnotowuje: “

Trofoblast w ciąży istotnie posiada wszystkie klasyczne cechy raka.

Rozprzestrzenia się on i ulega podziałowi bardzo szybko, w miarę jak wgryza się

w ściankę maciczną, przygotowując miejsce , w którym embrion może się

zagnieździć.”

Trofoblast formowany jest w reakcji łańcuchowej przez inną komórkę, którą

Grifin upraszcza do nazwy “ komórka totalnego życia”, a która może ewoluować

w jakikolwiek organ albo tkankę, lub alternatywnie w ludzki embrion. Kiedy “

komórka totalnego życia” stymulowana jest w kierunku wyprodukowania

trofoblastu poprzez kontakt z hormonem estrogenu, obecnym zarówno u kobiet

jak i u mężczyzn, przydarza się jedna z dwu rzeczy: w przypadku ciąży

rezultatem jest konwencjonalny rozwój placenty i pępowiny. Jeśli trofoblast jest

natomiast stymulowany, jako cześć procesu leczenia, rezultatem jest rak, lub jak

Griffin zwraca uwagę: “ Aby być bardziej dokładnym, powinniśmy powiedzieć,

że staje się to rakiem, kiedy proces leczenia nie zostaje zastopowany po

wykonaniu swego zadania”. Zdumiewający dowód tego twierdzenia istnieje

niezbicie. Wszystkie komórki trofoblastu produkują unikatowy hormon,

nazywany chorionic gonadotrophic (CGH), który jest łatwo wykrywalny w

moczu. Tak więc, jeżeli osoba jest albo w ciąży albo też chora na raka, prosty

test ciążowy na CGH powinien potwierdzić każde z osobna lub obydwa razem.

Dokładnością wynosi powyżej 85%. Jeśli badania próbki moczu dadzą wynik

pozytywny to znaczy, że albo jest to normalna ciąża albo nienormalna narośl

rakowa. Griffin odnotowuje: “ Jeśli pacjentem jest kobieta to albo jest ona w

ciąży albo ma raka. Jeśli zaś mężczyzna, to tylko może być rak”. Tak więc po co

te wszystkie kosztowne biopsje, wykonywane dla sprawdzenia, czy istnieje rak?

Można tylko zgadywać, że ubezpieczalnia medyczna płaci lekarzom wyższe

kwoty za biopsje, niż za testy ciążowe. W Australii dwa testy ciążowe , ktorych

można dokonywać w domu samemu i które są dostępne w każdej aptece, to

Discover i Predictor.

Lekarze czytający ten artykuł pewnie będą sie zżymać w świętym oburzeniu w

tym momencie, pomrukując: “ Tak, ale gdzie jest DOWÓD? Ano tutaj.

Większość ludzi słyszała o “ spontanicznej regresji”, kiedy to rak po prostu znika

i jest nadzieja, że nigdy nie powróci. Takie spontaniczne regresje są rzadkie i

odmienne w każdej formie raka. Jedna złośliwa odmiana znana jako testicular

chorionepiythelioma – cechuje się tym, że nigdy nie spowodowała nawet jednej

spontanicznej regresji. Może dokładnie z tego powodu Dr Krebs wyszczególnił

ją i objął specjalnymi badaniami, kiedy udowadniał skuteczność B 17 Laetrile w

zapewnieniu całkowitej kontroli nad rakiem.

Jak wspomina Edward Griffin, w przemówieniu na bankiecie w San Francisco

w dniu 19 listopada 1967 r. Dr Ernst Krebs dokonał krótkiego przeglądu sześciu

przypadków testicular chorionepithelioma. Potem dodał: “Cóż, istnieje

pozytywna cecha tego, że się nie było uprzednio promieniowayma, ponieważ,

jeśli napromieniowanie, które zawiodło, nie miało miejsca, nie można

przyjmować, że jest to opóźniony efekt wcześniejszej radiacji. Tak więc ten

przypadek podpada pod kategorie “spontanicznych regresji” ale kiedy

spojrzymy na to w sposób naukowy, wiemy, że spontaniczna regresja zdarza się

tu rzadziej, niż w jednym przypadku na 150 tysięcy tej odmiany raka.

Statystyczna możliwość spontanicznej regresji, która by tłumaczyła rozwiązanie

tych sześciu przypadków testicular chorionepithelioma ( wszystkie wyleczone

jedynie witamina B 17 Laetrile), jest daleko większa, niż statystyczne

nieprawdopodobieństwo tego, że słońce nie wstanie następnego ranka.

Zapewne trafnie Griffin odnotowuje fakt, że z powodu wrogiej kampanii

przeciwko B 17 Laetrile oraz z powodu trudności w zdobyciu “zakazanej”

substancji, większość chorujących na raka zaczyna stosować witaminy, jako

ostatnią drogę ratunku, długo po tym, jak zostaną już spaleni promieniowaniem

i zatruci chemoterapią.

Kiedy “Świat bez raka” został napisany w 1974 r. – witamina B 17 Laetrile była

jeszcze wolno dostępna w Australii. Teraz jej nie ma. Ostatni dane Australijskiej

Fundacji Rakowej i wypowiedzi autorytetów medycznych ujawniły, że w

ostatnim czasie Canberra rozważa każdy indywidualny przypadek osobno a

następnie decyduje, czy pacjentowi można pozwolić importować wystarczającą

ilość tego specyfiku dla jego własnego, osobistego użytku. Jeśli jej czy jemu uda

się przeskoczyć przez tę przeszkodę, pozostaje im jeszcze znalezienie lekarza,

który zgodzi się wstrzyknąć witaminę B 17. Wydaje się, że międzynarodowi

lobbyści zdołali się dostać do polityków zanim dr Krebs zdołał się przedostać do

australijskiej publiczności.

W ostatnim miesiącu australijska telewizja podala przerażającą wiadomość, że

dwóch na trzech Australijczyków może spodziewać się zachorowania na raka

skóry przynajmniej raz w ciągu swego życia. Wg ewidencji, zapewnionej przez

dr Ernsta Kebsa juniora, Edwarda Griffina i dr Ryszarda MacKarness’a – ta

liczba mogłaby się zmniejszyć do maleńkiego procentu, Jeśli Australijczykom

pozwolono by na wolność wyboru w zakresie dotyczącym stosowania witaminy

B 17 Laetrile. Może nadszedł już czas, aby Australijczycy zajęli stanowisko

wobec tego niewątpliwie śmiertelnego problemu.

Autor: Joe Vialls
Tłumaczenie: Krystyna Kruk
Źródło: Alternatywa





Pestka z moreli zawiera witaminę B17, która leczy nowotwór w 100 proc.

przypadków, nawet jego najbardziej złośliwe odmiany – twierdzi dr Ernesto

Corntrerasa, który w swojej klinice wyleczył z raka wiele tysięcy pacjentów

Witamina B17, amigdalina albo letril – to trzy różne nazwy tej samej naturalnej

substancji. Najpierw znaleziono ją w jądrach pestek moreli, potem stwierdzono,

że występuje aż w 1200 gatunkach różnych roślin. Najwięcej jednak w pestkach

popularnych owoców, takich jak morele, brzoskwinie, nektaryny, śliwki, jabłka,

gruszki, wiśnie czy czereśnie.
Lecznicze działanie B17 opisano już w egipskich papirusach sprzed 5000 lat,

proponując użycie wody migdałowej do leczenia raka skóry. Podobne zapiski o

stosowaniu gorzkich migdałów pochodzą z Chin sprzed 4500 lat. W nowożytnej

medycynie pierwsze informacje o tym, że B17 skutecznie leczy raka pojawiły się

ponad 50 lat temu. Jej gorącym propagatorem był biochemik dr Ernest Krebs.

Szacuje się, że od tego czasu około 100 tys. chorych na raka wyleczonych

zostało letrilem. Skuteczne działanie B17 udowodniono w niezależnych

badaniach w ponad 20 krajach, zarówno w przypadku ludzi, jak i zwierząt.

Skuteczność wyleczeń sięga prawie 100 proc. pod warunkiem, że pacjent

wcześniej nie został osłabiony naświetlaniem czy tzw. chemią. Jednym z

najbardziej znanych współczesnych ośrodków leczących letrilem jest

meksykańska klinika dra Ernesto Contrerasa Rodrigueza.
Ponieważ B17 jest skuteczna i tania, szybko stała się solą w oku instytucji

powiązanych z amerykańskimi koncernami farmaceutycznymi. Letril jest

naturalną substancją, tak samo jak zioła. Nie można jej opatentować, więc nie

można na niej zarobić. Można natomiast na niej stracić. I to bardzo dużo. Gdyby

ludzie dowiedzieli się masowo, że B17 leczy raka, przemysł farmakologiczny

poniósłby gigantyczne straty z powodu zaniechania chemioterapii. Skończyłyby

się nie tylko zyski ze sprzedaży chemii, ale również nie byłoby przyzwolenia na

potężne dotacje na wieczne badania i dopłaty do leków. Nic więc dziwnego, że

losy B17 to tajemnicza historia pełna przemilczeń, fałszu, zastraszeń i histerii

zamiast rzetelnej naukowej dyskusji.

Cyjanek na zdrowie
Kiedy nasze babcie robiły weka na zimę, kładły owoce z pestkami. Nie wiedząc

o tym, dostarczały swoim rodzinom B17. Kiedy nasze mamy robiły weka, pestki

już wyjmowały, bo wmówiono im, że w pestkach jest cyjanek, czyli kwas

pruski. Panika przeniknęła oczywiście z USA. Dlatego dzisiaj tysiące

Amerykanów potajemnie wyjeżdża leczyć się do Meksyku... i wraca zdrowymi.

Zresztą w Polsce, tak jak i w wielu krajach, nie możemy kupić witaminy B17 w

żadnej aptece. Proszę sprawdzić, jak magister za ladą będzie stukała w

klawiaturę aptecznego komputera wszystkie trzy nazwy, po czym uśmiechnie się

i powie, że nie ma czegoś takiego.
Podstawowym argumentem przeciwko B17 jest twierdzenie, że letril zawiera

silnie trujący cyjanek. Jednak witamina B12 również zawiera cyjanek i bez

kłopotów można ją kupić w aptece. Nawet bez recepty. O co tu chodzi?
Dokładniejsze badania wykazały, że straszenie amigdaliną nie ma sensu, bo

natura w doskonały sposób zabezpieczyła nas przed zatruciem substancją

pochodzącą z pestek. Nawet lepiej, bo zabezpieczyła nas podwójnie. Wyobraźmy

sobie bandytę dzwoniącego do drzwi i głuptaka wewnątrz, który je zawsze

bezmyślnie każdemu otwiera. Właściciele domu wiedząc, że mają głuptaka,

zamontują blokadę w drzwiach tak, by ani on, ani bandyta nie mogli otworzyć

drzwi. Otóż zdrowa komórka ludzkiego ciała to dom, w którym jest

zamontowana taka blokada, i nie ma głuptaka. Chora rakowa komórka to dom,

w którym jest odwrotnie – nie ma blokady, a mieszka 3000 głuptaków. Bandytę

przed drzwiami obrazuje cyjanek zawarty w B17.
B17 to substancja, w składzie której część atomów tak się ułożyła, że tworzy

rodnik cyjanku. Rodnik „rodzi" cyjanek wtedy i tylko wtedy, gdy po pierwsze:

zetknie się z enzymem otwierającym („głuptak") o nazwie betaglukozydaza i po

drugie – nie ma w pobliżu enzymu blokującego o nazwie rodanaza („blokada").
W zdrowych komórkach ludzkiego ciała mamy blokującą rodanazę i prawie w

ogóle nie ma betaglukozydazy. Dokładnie odwrotnie jest w komórkach

rakowych, gdzie betaglukozydaza występuje aż 3000 razy więcej niż w

normalnej komórce i brak jest enzymu blokującego – rodanazy.
Zatem gdy letril dostanie się do ludzkiego organizmu, rozchodzi się do

wszystkich komórek zdrowych i chorych. W zdrowej komórce zamienia się w

glukozę. W rakowej uwalnia cyjanek oraz drugą, równie silną truciznę (aldehyd

benzoesowy). Te dwie trucizny niszczą komórkę rakową i tylko ją, a przecież o

to chodzi.

Teraz, znając już mechanizm, spójrzmy, jak amerykańska Administracja ds.

Żywności i Leków (FDA) starała się odwodzić od letrilu i w jaki sposób

nastraszyła nasze mamy. Najpierw ogłoszono, że letril jest bezużyteczny do

zabijania raka, bo po wnikliwych badaniach nie stwierdzono w nim cyjanku. Po

jakimś czasie, stwierdzono że letril w komórkach rakowych uwalnia cyjanek.

Wtedy wydano odwrotny komunikat: skoro letril zawiera cyjanek, jest trujący.

Według FDA mamy zatem sytuację, że owszem, B17 zabija raka, ale ponieważ

robi to cyjankiem, to „takie niehumanitarne".
Ostatecznie jednak FDA została wezwana przed Sąd Federalny, gdzie przyznała,

że nie posiada dowodów na toksyczność letrilu. Przeprosin oczywiście nie było,

a my nadal jed
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Time to create page: 1.526 seconds

Copyright © 2014 Lifechip.pl