Lifechip.pl

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: równowaga ciała i umysłu a raczej jej brak

równowaga ciała i umysłu a raczej jej brak 2 lata 4 miesiąc temu #119

  • admin
  • admin Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 114
  • Oklaski: 0
UNREAD_POSTprzez Mela » poniedziałek, 13 czerwca 2011, 16:42
Od pewnego czasu podczytuję "rozmowy..." Przyznam, że wciągają mnie swoim całościowym podejściem, wypełniając lukę pomiędzy różnymi sferami życia i śmierci, obejmując i naukę i metafizykę spajając w koncepcje z którymi trudno dyskutować bez odpowiedniej wiedzy. Przeczytałam wykład w całości, staram się spojrzeć na własne fisis i psyche jako na zależną od siebie materialną i niematerialną jednostkę. Wielu rzeczy nie rozumiem a zrozumienie wymaga zgłębiania tematu w tak wielu aspektach. Postanowiłam jednak zapytać mądrzejszych o coś co mnie męczy i dręczy a ma niewątpliwy związek między zdrowiem ciała i umysłu. Wierzę w samoleczenie zwłaszcza tam gdzie medycyna konwencjonalna sobie nie radzi. Wiele lat zmagałam się z niepłodnością, badałam temat niezwykle dogłębnie zapoznając się z najnowszą wiedzą, czytając sprawozdania z sympozjów naukowych nawet po angielsku, który to język znam tylko w podstawach a moja wiedza medyczna jest prawie żadna. I w końcu wydawało mi się, że zrozumiałam pewne mechanizmy a do zapewniło ukojenie i udało mi się zajść w upragnioną ciążę. Temat jest wielowątkowy ale ja nie o tym. Teraz zmagam się z czymś co nie jest łatwe do opisania a powoduje nie tyle schorzenie co ogromny dyskomfort. Otóż to jakiś zamknięty krąg, o którym nie wiem czy nerwy, stres i złość powodują ból czy na odwrót. Ból umiejscawia się okolicach barków, przez szyję i do głowy, wywołuje tępy, nieokreślony ból w tych miejscach, boli po prostu zawsze ale niekiedy naprawdę bardzo. Kiedy powszednieje funkcjonuję w miarę normalnie, niekiedy z przyczyn niejasnych wzmaga się i odczuwam go fizycznie jako jakąś blokadę a psychicznie jako stres, złość, podminowanie, brak koncentracji, skupienia, problemy z pamięcią. Niekiedy wydaje mi się, że do stres wywołuje jakiś skurcz mięśni i wywołuje ból. Często potocznie mówi się o "przewianiu". Istotnie staram się chronić te okolice, może nawet nadmiernie przez nagłym ochłodzeniem ale to jeszcze bardziej naraża je na nie. Zamknięty krąg. Na chwilę pomagają tylko leki przeciwbólowe i to tylko na ból, uczucie dyskomfortu, blokady, czasem nawet mdłości przy tym nie znika. Bardzo się męczę i nie mogę logicznie myśleć. Wydaje mi się, że gdybym umiała zrozumieć źródło tego problemu pokonałabym go. Ale jakoś nie mogę do niego dotrzeć, mam wrażenie, że jak szukam źródła to ból się nasila nie pozwalając go znaleźć. Przepraszam, że tu na forum o takich osobistych banałach ale już nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nie wspominałam jakie to ciągnie za sobą konsekwencje, jestem drażliwa, nerwowa, niecierpliwa, nie systematyczna bo nie zawsze jestem w stanie normalnie pracować. Mam wrażenie, że moja równowaga psychosomatyczna została zachwiana. Bardzo proszę o pomoc w zrozumieniu tych objawów.

Mela



Re: równowaga ciała i umysłu a raczej jej brak

UNREAD_POSTprzez eljasz » wtorek, 14 czerwca 2011, 07:39
właśnie na TYM forum należy przedstawiać doświadczenia życiowe, które nie mieszczą się w formach wyjaśnienia prostego opartego na używanej, znanej wiedzy. ból ze swej natury nigdy nie jest objawem fizycznym (nie ma pól bólowych w mózgu) lecz psychicznym co wyjaśniłem, może być jedynie generowany przez ciało fizyczne (uszkodzenie tkanek a nie przewodnictwo do mózgu) lub ciało psychiczne. mam za mało danych o twoich próbach macierzyńskich więc proszę napisać przez Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. , a potem za zgodą może opublikujemy. neurolog zapytywał by czy doszło do urazów szyjnych, ortopeda o stawy i należy się upewnić, że w tych rejonach jest wszystko ok. ja zapytam dodatkowo czy robione było coś z zębami. po wykluczeniu tych źródeł pozostaje sfera psychiczny albo dokładnie opisane przez mnie zjawisko zmiany polaryzacji i związane z tym przemieszczenie generatorów pamięci na co wskazują objawy.
w związku z urazami fizycznymi doprowadzającymi do takich objawów (bez pamięciowych) podam radę dotyczącą łóżka, bo to 1/3 życia. posłanie powinno być twarde czyli na deskach najwyżej 5 do 7 cm gąbki, ma być zawsze płaskie, poduszka mała, i dużo świeżego zimnego powietrza. oczywiście marznąć nie należy tylko mieć ciepłą kołdrę i do jej ogrzewania używać ciepła wewnętrznego ciała.
nie istnieją formy zawiania zimnym powietrzem tylko przegrzania ciepłym, nie należy się przegrzewać. w wypadku bólów na pewno nie powinno się używać farmakologii, bo neutralizują impulsy do systemu naprawczego. jest znośniej ale dłużej i potem problemy jatrogenne.
a tak nawiasem czy ojciec się napracował jak ten policjant w "ranczo".


eljasz

Posty: 203
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 18:22


Re: równowaga ciała i umysłu a raczej jej brak

UNREAD_POSTprzez eljasz » niedziela, 3 lipca 2011, 09:50
Zakończę temat i chcąc wyjaśnić przyczyny dolegliwości.
Autorka napisała trochę szerzej o doznaniach co poniżej cytuję.

„Szokiem był zawsze dla mnie fakt, że lekarze do których namiętnie biegałam kompletnie to ignorowali. Coś tak oczywiście niepokojącego dla nich nie było
niczym niepokojącym. Wciąż słyszałam, że się ureguluje. Kiedy już postanowiłam zostać mamą, po szczegółowej diagnostyce okazało się, że wszystko wygląda zupełnie normalnie, budowa narządów, drożność i gospodarka hormonalna również. Oczywiście dla norm z początku cyklu. Problem w tym, że ten cykl nie postępował samoistnie ani nawet pod działaniem środków farmakologicznych tylko tkwił w miejscu więc owulacji nie było. Byłam w klinice, gdzie poddano mnie laparoskopii, co niczego kompletnie nie zmieniło, monitorowałam cykle kilka razy w miesiącu i nic się nie działo, miałam zostać poddana bardzo silnej stymulacji gdyż wszystkie wcześniejsze nie działały ale czułam wobec tego ogromny opór, silniejszy niż chęć zajścia w ciążę. Postanowiłam przerwać wszelkie działania, oddając się lekturze, szukając zrozumienia przyczyn problemów, dziwiła mnie beztroska lekarzy, z jednej strony byłam dziwadłem bo nigdy nie spotkałam kogoś z takim problemem i jak się okazało to nawet zgłębiając badania przypadek okazał się dość odosobniony (bo zawsze długie przerwy w miesiączkowaniu były następstwem jakiegoś zdiagnozowanego schorzenia, których objawów ja nie miałam) a z drugiej strony lekarze traktowali mnie jak przypadek dość powszechny. Ja miałam samoistnych miesiączek kilka w życiu. Zwiększyła się moja świadomość problemów, trochę się wyciszyłam, przytyłam, co też miało pewnie znaczenie bo podczas stresu chudnę, przestałam palić,
acha i byłam jeszcze u specjalisty leczenia manualnego,
który mnie trochę "powykręcał" gdzie jakoś intuicja mnie zaprowadziła. Leczenie przerwałam w czerwcu, u niego byłam 3 września a 17-go pobiegłam do ginekologa z uczuciem, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam, przekonana, że coś się dzieje i rzeczywiście wyrósł piękny pęcherzyk po kilku dniach badanie beta hcg wykazało hormony ciążowe a lekarz orzekł, że zaszłam w ciążę z jedynej owulacji w życiu. Tak to mniej więcej wyglądało, nie wiem co ma znaczenie a co nie, starałam się przebieg w miarę obiektywnie nakreślić, choć oczywiście jak to w życiu wątków było znacznie więcej, zwłaszcza psychicznych, uczucie presji ze strony męża, myśli o tym, że robię coś w brew naturze, że mi nie pisane itd i to silniejsze od wszystkiego pragnienie.

Pisząc to wszystko trudno mi się skupić z powodu bólu, o którym pisałam na forum, uczucia otępienia i wyostrzenia jakby jednocześnie.
Nie wiem co jeszcze napisać zawsze byłam dzieckiem emocjonalnym, wszystko przeżywam, przemyśliwuję, rozkładam na czynniki pierwsze, zapętlam się w tym myśleniu, złoszczę, że nie jest twórcze i przestaję a potem znowu i tak w kółko. Czuję, że ta "blokada" odbiera mi jasność myślenia, denerwuje mnie to i czuję się jeszcze gorzej. Doświadczam uczucia jakbym dźwigała krzyż w miejscu przecięcia linii kręgosłupa z barkami a na skrzyżowaniu było zawieszone coś ciężkiego. Uświadomiłam sobie właśnie,
że najbardziej ze wszystkiego doskwiera mi niemożliwość doprecyzowania myśli ujmując je w słowa”.

Komentarz.
Główną przyczyną opisanych dolegliwości jest „ten wykrętacz” nie wiem czy to kręglarz czy tylko bioterapeuta krętacz. Pozmieniał jej polaryzację otwierając ciało, zmieniając tym samym naramienniki. Z urodzenia posiadała polaryzację zerową – oś równo góra dół ciała, normalnie polaryzacja ma 51stopni i 51 minut w prawo lub w lewo (kobieta - mężczyzna). Do systemu sterowania w naramiennikach zostaje dostarczane teraz zupełnie przeciwne pole i stąd opisane dolegliwości psychiczne oraz fizyczne.
Kto czytał w wykładzie o tym mechanizmie ten wie o czym mówię.
Kobieta nie powinna być matką, ale ta „intuicja” zwiodła w sidła.
Cóż mogłem poradzić, odesłałem do tego krętacza aby mu powiedziała, że ma zamknąć ciało czyli powrócić do sytuacji wyjściowej. Nie wiem czy to zrozumiała, bo pisze, że „nie wie co o tym myśleć” więc odpowiem tutaj - „ nie ma co myśleć tylko wykonać”. Myśleć trzeba było przed zabiegiem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Time to create page: 0.238 seconds

Copyright © 2014 Lifechip.pl