Lifechip.pl

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Nasz organizm - narządy.

Nasz organizm - narządy. 2 lata 4 miesiąc temu #108

  • admin
  • admin Avatar
  • Offline
  • Administrator
  • Posty: 114
  • Oklaski: 0
UNREAD_POSTprzez admin » wtorek, 8 kwietnia 2008, 20:57

Sandra
Posted: Lip 24, 2005 18:43:55


Poniżej artykuł na temat przeszczepów , na który natknęłam się w portalu Gazety

Wyborczej.
Od razu podaje link do dyskusji jaka powstała przy artykule.

forum.gazeta.pl/forum/w,904,26414111,0,N...aj_nerek_do_nieba.ht

ml?s=0
Nie zabieraj nerek do nieba
Nie pozwol gmerac przy swoich nerkach polskiej sluzbie zdrowia. Bowiem po

doswiadczeniu loodzkiego pogotowia nie mozesz miec zadnej pewnosci, ze

jacys
lowcy nerek nie zechca cie wyprawic na tamten swiat aby dorwac sie do twoich

narzadow. Np. nie beda ratowac po wypadku, bo twoje nerki czy watroba, czy

jakiekolwiek inne organy sa im wlasnie potrzebne. Polska sluzba zdrowia musi
najpierw udowodnic swoja uczciwosc, zanim zechcesz rozsatwac sie ze swoimi

narzadami. Lekarze sa w tym kraju niestety doszczetnie skompromitowani jako
grupa zawodowa. Zapewne zadrzaja sie wsrod nich ludzie uccziwi i solidni, ale

to nie oni beda decydowac o twoich nerkakch tlko jakis dyzurny w pogotowiu.

Sandra



Posted: Lip 24, 2005 18:45:56


:: Nie zabieraj nerek do nieba ::
Sławomir Zagórski 13-07-2005

Wielu Polaków obawia się pobierania narządów do przeszczepów od ich

zmarłych bliskich. Pomocą w rozwiązaniu tego problemu byłby wyraźny głos

Kościoła katolickiego. Kapłani jednak niechętnie mówią o transplantacji

Niebawem minie 10 lat od uchwalenia w Polsce nowoczesnych przepisów

regulujących zasady przeprowadzania przeszczepów. Wzorem wielu krajów

europejskich przy pobieraniu narządów od zmarłych przyjęliśmy zasadę tzw.

zgody domniemanej. Oznacza to, że lekarz może, po stwierdzeniu śmierci pnia

mózgu, pobrać narządy do transplantacji bez pytania o zdanie najbliższej

rodziny.

Jednak zwyczajowo, zarówno w Polsce jak i innych krajach w Europie, lekarze

za każdym razem zwracają się do rodziny o zgodę. I tu zaczynają się schody - w

wielu wypadkach rodzina zgłasza sprzeciw i do pobrania narządów nie

dochodzi. W ubiegłym roku do centrum koordynującego przeszczepy -

Poltransplantu - zgłoszono 696 potencjalnych dawców. W 73 przypadkach, a

więc w ponad 10 proc., odstąpiono od pobrania zdrowego serca czy nerek z

powodu sprzeciwu rodziny. Odsetek owych sprzeciwów był w 2004 r.

najwyższy od pięciu lat.

Nieznane przeszczepy

Wydawać by się mogło, że przeszczepy nerek czy serca są techniką, z którą

zdążyliśmy się na dobre oswoić i zaakceptować. W końcu już tysiące Polaków

odzyskało dzięki temu zdrowie.

Niedawne badania dowodzą, że choć teoretycznie zdecydowana większość z nas

przeszczepy popiera i akceptuje, zgodę na oddanie narządu zmarłej bliskiej

osoby deklarować już nam znacznie trudniej. W badaniu Demoskopu z maja

2002 r. w tej pierwszej kwestii pozytywnie wypowiedziało się 78 proc. osób, w

drugiej już tylko 55 proc.

Ponadto wiedza o przeszczepach jest wciąż fragmentaryczna. Z badań

przeprowadzonych w 2002 r. na 1100-osobowej reprezentatywnej grupie

mieszkańców Śląska wynika, że aż 72 proc. respondentów nie wie, jakie

narządy można dziś przeszczepiać, nie zna też związanych z tym procedur. Z

kolei badanie CBOS-u z listopada 2003 r. wykazało, iż zaledwie co piąty

ankietowany potrafił określić, na czym polega zgoda domniemana.

Ludzie - jak wiadomo - najbardziej boją się nieznanego. A przeszczepy w

naszym kraju najwyraźniej mieszczą się wciąż w tej kategorii.

Śmierć mózgu, śmierć ciała

- Transplantacje budziły i zawsze będą budzić silne emocje, bez względu na to,

czy dokonaliśmy wcześniej dziesięciu, czy dziesięciu tysięcy zabiegów - mówi

prof. Wojciech Rowiński, konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii

klinicznej. - W końcu chodzi tu o pobranie żywego narządu od osoby zmarłej

lub od żyjącego dawcy. Ta skuteczna metoda leczenia ciężko chorych, dla

których nie ma często innego wyjścia, wymaga akceptacji społecznej. Po to zaś,

by tę akceptację osiągnąć, trzeba ze społeczeństwem rozmawiać - podkreśla

Rowiński. - O czym? O trzech najbardziej czułych w odbiorze społecznym

aspektach - rozpoznawaniu śmierci, obawach co do ewentualnej komercjalizacji

i handlu narządami oraz kwestii samej zgody na oddanie po śmierci serca czy

wątroby - przekonuje profesor.

Współczesna definicja śmierci powstała w roku 1968. Zakłada ona, że człowiek

umiera w chwili, gdy umiera jego mózg. W niektórych państwach o śmierci

organizmu mówi się, gdy umrze cały mózg, w innych - w tym w Polsce - gdy

śmierć obejmie pień, a więc część mózgu zawiadującą krążeniem krwi,

oddychaniem, trawieniem, pracą nerek, jednym słowem - wszystkimi

czynnościami fizjologicznymi niewymagającymi udziału woli. Warto podkreślić,

że śmierć pnia mózgu pociąga za sobą nieuchronnie śmierć pozostałych jego

części, w tym odpowiedzialnej za wszelkie czynności umysłowe kory mózgowej.

Ta prawidłowość nie działa natomiast w drugą stronę. Można żyć latami - jak

roślina - z martwą korą mózgową i z żywym pniem mózgu umożliwiającym

samodzielne oddychanie i bicie serca (tak właśnie przez 15 lat żyła zmarła

niedawno Terri Schiavo).

Śmierć mózgu jest w stanie rozpoznać każdy lekarz i nie wymaga to specjalnej

aparatury, o pomyłkę tu zatem naprawdę trudno. Jednym z kryteriów śmierci

np. jest reakcja źrenic na światło. Jeśli pień mózgu działa, źrenice pod wpływem

światła gwałtownie się kurczą, jeśli nie - tracą zdolność reakcji na światło.

Mimo że lekarze nie mają kłopotów z rozpoznaniem śmierci mózgowej, to w

powszechnym mniemaniu wciąż pokutuje pogląd, że człowiek umiera w chwili,

gdy przestaje bić jego serce. Tyle że nowoczesna medycyna pozwala na sztuczne

podtrzymywanie krążenia i oddychania pomimo tego, że mózg umarł. I jak tu

wytłumaczyć rodzinie, że ich oplątany siecią przewodów, oddychający za

pomocą respiratora krewny de facto jest już w zaświatach i nigdy z nich nie

powróci?

Mit handlu narządami

Jest też kwestia komercjalizacji przeszczepów. Patrząc na całość naszego życia

politycznego i społecznego oraz na sytuację w służbie zdrowia, trudno dziwić się

obawom Polaków co do handlu narządami i przekrętów w tej dziedzinie

medycyny.

Naturalnie istnienia nieprawidłowości nikt nie jest w stanie wykluczyć, ale

trzeba też przyznać że Polska - podobnie jak zdecydowana większość państw na

świecie - robi wiele, by ewentualnym nieprawidłowościom zapobiec. Zarówno

Światowa Organizacja Zdrowia, jak i Parlament Europejski jednogłośnie

potępiają płatne przekazywanie narządów. Ustawodawstwo polskie wyraźnie

zakazuje nie tylko odpłatnego oddania narządu, ale także jakichkolwiek

ogłoszeń i pośrednictwa. Lekarz, który wykonałby podobny zabieg, może

utracić u nas prawo wykonywania zawodu. - Jestem głęboko przekonany, że w

Polsce nie było ani nie będzie handlu narządami - mówi Rowiński.

Tylko w jednym kraju na świecie oficjalnie sprzedaje się narządy za

pośrednictwem agendy rządowej - w Iranie. Jednocześnie Iran jest jedynym

państwem, w którym nie ma kolejki oczekujących na przeszczep nerki.

Dla porównania - w Polsce w 2004 r. dokonano 1124 transplantacji nerek.

Potrzeby były blisko trzykrotnie większe.

Zmartwychwstać bez serca

Trzecim podstawowym - obok wątpliwości na temat momentu zgonu i obawy o

skomercjalizowanie przeszczepów - argumentem przeciw przeszczepom jest

kwestia poszanowania ciała zmarłego. Zgodnie z religią chrześcijańską

ludzkiemu ciału po śmierci należy się szacunek. Czy wyjęcie z tego ciała serca,

płuc, wątroby czy nerek nie jest przypadkiem jaskrawym naruszeniem czyjejś

integralności? Czy taki zabieg nie uniemożliwi katolikom zmartwychwstania?

Wbrew pozorom ta druga wątpliwość wcale nie jest rzadka. - Wielu ludzi nie

rozumie, na czym polega zmartwychwstanie, wydaje im się, że będzie do tego

potrzebne biologiczne ciało, które posiadali przed śmiercią - mówi ksiądz Jacek

Prusak, krakowski jezuita i psychoterapeuta. - A przecież to ciało i tak się

rozkłada. Przeszczepy z całą pewnością nie są więc "okradaniem Pana Boga" -

dodaje ks. Prusak.

- To prawda, że transplantacje można uznać za naruszenie autonomii zmarłego -

przyznaje prof. Rowiński. - Proszę jednak zauważyć, w jak wielu sytuacjach

godzimy się na naruszenie owej autonomii - ciągnie profesor. - Dzieje się tak

chociażby w przypadku szczepień ochronnych noworodków (nikt nie pyta

rodziców o zgodę na nie) czy kwarantanny po powrocie z terenów objętych

epidemią (wbrew woli osoby jej poddawanej). Skoro nie można narządu ani

wyprodukować, ani kupić, a jego przeszczepienie może uratować innego

człowieka, należałoby uzyskać zgodę społeczną na pobieranie narządów od

wszystkich zmarłych, oczywiście z wyjątkiem tych, którzy zarejestr/">
Sandra



Posted: Lip 24, 2005 18:46:55


:: Nie zabieraj nerek do nieba (2) ::

Polska pod koniec 1996 r. wzorem części krajów europejskich stworzyła

Centralny Rejestr Sprzeciwów. Do końca ubiegłego roku odnotowano w nim 23

249 zgłoszeń, najwięcej w grupie wiekowej 50-59 lat. W latach 1996-2003 z

powodu wpisu w rejestrze trzeba było odstąpić od pobrania narządów w pięciu

przypadkach.

Kościele - pomóż!

Dla wielu Polaków mających wątpliwości co do etycznej oceny przeszczepów (a

dodajmy, że wątpliwości te nurtują także wielu lekarzy) niewątpliwą pomocą w

ich rozwianiu byłby wyraźny głos Kościoła katolickiego w tej sprawie.

Większość Polaków nie zna stanowiska Kościoła katolickiego w kwestii

przeszczepów. W badaniach przeprowadzonych na Śląsku okazało się, że

zaledwie 16 proc. respondentów stwierdziło, iż Kościół popiera transplantacje,

17 proc. uważa, że takiej aprobaty ze strony Kościoła nie ma, zaś 58 proc. nic

nie wie na ten temat.

Kapłani niechętnie nawiązują do transplantacji podczas kazań. Zasłaniają się

niewiedzą, niezrozumieniem tematu. - Kiedy okazało się, że jedynym ratunkiem

dla mojego męża jest przeszczep serca, Zbyszek w pierwszej chwili był tym

przerażony - mówi Jagoda spod Warszawy. - Jakże to tak, mam czekać na czyjąś

śmierć? - pytał z przejęciem. Doprowadziłam do spotkania Zbyszka z księdzem,

ale ten z ulgą stwierdził, że ja sama znacznie lepiej orientuję się w stanowisku

papieża i Kościoła w tej sprawie i mogę je bez jego pomocy przedstawić

mężowi.

O ile szeregowi kapłani w Polsce nie bardzo rozumieją powagę i istotę

problemu, o tyle hierarchowie wydają się mieć poważniejsze sprawy na głowie.

- Nigdy nie udało się nam uzyskać wyraźnego poparcia ze strony prymasa

Glempa ani Episkopatu - mówi prof. Rowiński. - W 1988 r. wysłałem do

Prymasa list z prośbą o spotkanie ze środowiskiem transplantologów -

opowiada profesor. - Nie doczekałem się żadnej reakcji. Rok później ponowiłem

prośbę w związku z odbywającym się kongresem naukowym. Przyszła

jednozdaniowa odpowiedź, że ksiądz Prymas życzy uczestnikom powodzenia w

obradach i prosi, żeby technologia nie przeważyła humanizmu.

- Rozmawiałem też z ówczesnym rektorem KUL ks. prof. Andrzejem Szostkiem

i to była przerażająca rozmowa - opowiada Rowiński. - Wiozłem zaproszenie na

spotkanie transplantologów, a ks. Szostek oświadczył, iż zdaje sobie sprawę z

naszych problemów, ale jest głęboko przeciwny koncepcji zgody domniemanej i

że to jest pole do nadużyć. Spytałem "Czy ksiądz profesor uważa, że

hierarchowie polscy są lepsi niż hierarchowie portugalscy i hiszpańscy, którzy

zgodę domniemaną popierają?". Rozstaliśmy się w niezgodzie.

Ksiądz prof. Szostek: - Proszę tylko nie wysnuć z tego wniosku, że jestem

przeciwnikiem przeszczepów od zmarłych - mówi. - Jestem jednak nadal

sceptyczny wobec koncepcji zgody domniemanej. Wolałbym, żeby była to zgoda

wyrażona jasno za życia - dodaje ks. Szostek.

Innego zdania jest ksiądz Lesław Niebrój, który wkrótce po wejściu w życie

ustawy o przeszczepach w kwietniu 1996 r. napisał w „Gościu Niedzielnym”:

„Jej [ustawy] przyzwolenie na »zgodę domniemaną « należałby

ocenić niezwykle pozytywnie. W ten sposób zakłada się, że każdy człowiek jest

dobry, że jest w nim ta doza solidarności, która każe nie odmówić choremu i

potrzebującemu, choćby całkiem nieznanemu człowiekowi daru z tego, co w

inny sposób już służyć nie może. Państwo zaś kierujące się prawem

zakładającym »zgodę domyślną « wypełnia w tym zakresie

sumiennie obowiązek ochrony, za pomocą wszystkich moralnie dobrych

środków, życia i zdrowia swych obywateli. A teraz potrzeba tak ukształtować

nasze własne postawy, aby gest wyrażony ową »zgodą domyślną «

był autentycznym i szczerym gestem każdego z nas”.

Oficjalne stanowisko Jana Pawła II w kwestii przeszczepów było wyraźnie

przychylne: "Każdy przeszczep narządu ma swoje źródło w decyzji o wielkiej

wartości etycznej; decyzji, aby bezinteresownie ofiarować część własnego ciała z

myślą o zdrowiu i dobru innego człowieka" - nauczał Papież.

Do tego przesłania nawiązał niedawno arcybiskup Józef Życiński, jeden z

nielicznych polskich hierarchów od lat otwarcie opowiadający się za

przeszczepami. Życiński wystosował list pasterski do wiernych diecezji

lubelskiej zachęcający do wypełniania deklaracji darowania narządów po

śmierci. Sam również ją wypełnił.

Jeden dawca - sześć istnień

Podobne deklaracje (treść publikujemy poniżej) propaguje założone przez

uratowanego dzięki przeszczepowi wątroby gorzowskiego dziennikarza

Krzysztofa Pijarowskiego Stowarzyszenie "Życie po przeszczepie". - Stosowne

podpisy złożyło już kilka tysięcy Polaków - mówi Pijarowski. Ich dokładną

liczbę trudno określić, bowiem dokumentu nigdzie się nie rejestruje, lecz trzyma

we własnych papierach.

Zamieszczając deklarację, a także pisząc ten artykuł, mam świadomość, że

przełamywanie barier etycznych nie jest jedyną i nawet nie decydującą o

kondycji polskiej transplantologii sprawą. Kondycja ta nie odbiega bowiem od

ogólnego stanu służby zdrowia w Polsce, który - jak wiadomo - do najlepszych

nie należy. Jestem z natury optymistą i nie tracę nadziei, że system służby

zdrowia w Polsce będzie się poprawiał, a nie pogarszał, i że przeszczepy też na

tym skorzystają, ale jestem również zwolennikiem robienia tego, co można, "na

własnym podwórku". Dlatego apeluję do Czytelników: Ułatwcie życie

nielicznym zapalonym polskim anestezjologom i transplantologom i wypełnijcie

poniższą deklarację. Prawnie niczego to nie zmieni (lekarze będą nadal pytać

rodzinę o zgodę), ale jeśli powiadomimy bliskich o naszej gotowości do oddania

narządów po śmierci, ułatwimy życie i im, i lekarzom. A przede wszystkim

możemy pomóc ciężko chorym ludziom. Pamiętajmy: każdy dawca potencjalnie

jest w stanie uratować sześć istnień. Gdyby więc nie 73 zeszłoroczne sprzeciwy

rodzin, żyłoby dziś i cieszyło się dobrym zdrowiem blisko pół tysiąca Polaków

więcej.
ELJASZ



Posted: Sie 4, 2005 12:57:59


W czasopiśmie Medycyna po Dyplomie z 12/2004 ukazał się artykuł
Komórki macierzyste – klucz do długowieczności.
Oto kilka fragmentów oraz wnioski wynikające z dotychczasowych

doświadczeń i skutków, które będą rezultatem przeszczepiania szpiku.

„Założeniem medycyny regeneracyjnej jest wykorzystanie komórek

macierzystych w terapii uszkodzonych narządów i tkanek. Uważa się, że

transplantowanie całych narządów będzie w przyszłości coraz częściej

zastępowane przeszczepianiem komórek macierzystych swoistych dla danego

narządu, które będą miały za zadanie jego regenerację/odbudowę.
strategie do otrzymywania takich komórek sprowadzają się obecnie do: 1)

pozyskiwania komórek macierzystych z tkanek dorosłych osobników, 2)

wykorzystania tzw. zjawiska plastyczności komórek macierzystych oraz 3)

najbardziej obecnie kontrowersyjne strategie polegające na wykorzystywaniu

komórek embrionalnych.”

Dla wyjaśnienia - komórki macierzyste w przeciwieństwie do normalnych

komórek narządów i tkanek można doprowadzać do różnicowania się w każdy

rodzaj komórek. W przeciwieństwie do komórek już zróżnicowanych, czyli

budujących określony narząd lub tkankę.
Podstawową komórką macierzystą jest komórka jajowa – zygota, która dzieląc

się wytwarza komórki węzła zarodkowego - blastocysty, które dają początek

komórkom macierzystym poszczególnych trzech listków zarodkowych, czyli

komórkom macierzystym endodermy, mezodermy i ektodermy.
Z kolei komórki macierzyste endodermy różnicują się w komórki macierzyste

wątroby, trzustki, płuc i nabłonka jelitowego. Komórki macierzyste mezodermy

dają początek komórkom macierzystym układu krwiotwórczego, mięśni

szkieletowych, tkanki łącznej i kostnej.
Natomiast komórki macierzyste ektodermy dają początek komórkom

macierzystym skóry i ośrodkowego układu nerwowego, czyli mózgu.
Tutaj ciekawa sprawa, że komórki neuronów mają taki samo źródło jak skóra,

wyjaśnienie znajduje się w moim wykładzie.

Jak udowodniono w każdym narządzie znajdują się takie komórki wczesnego

rozwoju, które mogą być wykorzystane przez określony narząd do jego

regeneracji, czyli jeśli komórki te otrzymają informacją o potrzebie odbudowy

tkanki dochodzi do ich namnażania i zastępują obumarłe komórki. Jednak

komórki te nie mogą zmienić swojego różnicowania się w inne tkankowe

komórki, czyli komórki mięśni szkieletowych nie mogą zastąpić komórek

mięśnia sercowego.
Dalsze badania nad komórkami macierzystymi doprowadziły do odnalezienia

specyficznych komórek macierzystych w szpiku kostnym, które są w stanie

zróżnicować się w każdy rodzaj komórek swoistych dla określonego narządu.

Czyli zwrócę uwagę na tenże nowy aspekt badań stwierdzający, że szpik kostny

jest źródłem doskonałych komórek macierzystych, które gdy otrzymają

odpowiednie polecenie mogą przeniknąć do krwiobiegu i tą drogą dostać się do

każdego organu by zapoczątkować jego obudowę. Do sprawy zaraz wrócimy.
„W praktyce już od 40 lat wykorzystuje się komórki macierzyste układu

krwiotwórczego w leczeniu szeregu chorób nowotworowych, ale również

nieproliferacyjnych, w tzw. przeszcepieniach krwiotwórczych. Coraz częściej

stosuje się również komórki macierzyste naskórka w leczeniu oparzeń skóry lub

dla usprawnienia procesów gojenia się owrzodzeń kończyn dolnych. Istnieje

również technologia pozyskiwania fibroblastów szpiku kostnego do leczenia

ubytków kostnych.”

Niniejszym chciałbym jednak zwrócić uwagę w stronę terapii przeszczepiania

szpiku kostnego w jego dysfunkcjach takich jak nowotwory. Z jednej strony

takie leczenie ma przywracać zdrowie, ale nic nie mówi się o skutkach

ubocznych wynikłych z całej tej terapii.
Sposób leczenia polega na naświetleniu całego organizmu silnymi dawkami

promieniowania rentgenowskiego, aby zniszczyć komórki chore – rakowe, ale

przy okazji niszczy się również pozostałą bazę komórek prawidłowych

odpowiedzialnych za wiele funkcji m.in. za system odpornościowy. Pacjenta

chroni się przed zakażeniami w okresie zanim dokona się przeszczepienia szpiku

od dawcy.
Problem jednak w tym, że zniszczone zostają również te ważne dla życia

komórki macierzyste tkankowe we wszystkich narządach i oczywiście w szpiku.

Czy nowy przeszczep uzupełnia bazę komórek macierzystych szpiku?
Czy u pacjentów po naświetlaniach istnieje baza komórek macierzystych w

poszczególnych narządach?
Tego nie wiemy, gdyż nikt nie podjął pewnie tego tematu do badań.
Natomiast ja twierdzę, że zostały naruszone naturalne systemy regeneracyjne

wykorzystujące te właśnie źródło komórek macierzystych zawartych w szpiku.
Będzie to miało swoje reperkusje nie tylko w słabszym mechanizmie budowy

ciała, a potem odbudowy, ale wpłynie to na nieprawidłowe zapisywanie

informacji na poziomie DNA, z której to bazy danych korzystać się będzie w

następnych wcieleniach.

„Duże nadzieje wiąże się niewątpliwie z wykorzystaniem komórek

macierzystych izolowanych z tkanek osobników dorosłych. O ile te stosunkowo

łatwo można uzyskać ze szpiku kostnego i krwi pępowinowej, to przeżyciowe

pozyskanie ich w większych ilościach i innych tkanek i narządów jest

problemem. Ponieważ jednak ukierunkowane tkankowo komórki macierzyste

znajdują się w szpiku kostnym, mogą być z ego szpiku izolowane – najbliższe

lata pokażą, czy szpik kostny jest wystarczająco zasobnym źródłem tych

komórek dla celów regeneracyjnych.
Przełomem w szerokim zastosowaniu ukierunkowanych tkankowo komórek

macierzystych znajdujących się w szpiku byłaby możliwość ich wydajnego

namnażania/ekspansji w hodowlach in vitro.”

Istnienie w każdej tkance – narządzie bazy komórek regeneracyjnych jest

zaprogramowane zgodnie z intencją ich wykorzystania w razie potrzeby i nie

trzeba przeszczepiać żadnego narządu, aby doprowadzić do przywrócenia jego

funkcji. Problemem jest jednie dostarczenie odpowiedniej informacji do

uruchomienia procesu namnażania, a to już zależy od poziomu świadomości

posiadającej dane ciało.
Idąc dalej poziom przesyłu informacji jest adekwatny do sposobu życia

człowieka.
Przedstawiony wynik powyższych badań wyjaśnia zjawisko powrotu do

zdrowia nawet przy ciężko chorych na nowotwory i tzw. cudowne uleczenia –

poniżej przykład takiej sytuacji.

Artykuł w Medycyna po Dyplomie nr 3 marzec 2004.
Rozpoznawanie i leczenie zapalenia mięśnia sercowego u sportowców.

Z powodu silnej duszności do izby przyjęć zgłosił się 32 - letni inżynier.

Dotychczas czuł się dobrze, jednak tydzień wcześniej przy niewielkim wysiłku

wystąpiła silna duszność.
Do tego czasu pacjent cieszył się doskonałym zdrowiem, codziennie pokonywał

biegiem nawet 8 km, miał idealną masę ciała, nie pił alkoholu ani nie palił

tytoniu, nie zażywał narkotyków ani odżywek, jego rodzice i dziadkowie żyli i

pozostawali w dobrym zdrowiu. Pracował w dziale badawczym zakładu

komunalnego, twierdził, że w ostatnim czasie nie opuszczał najbliższej okolicy.

W badaniu przedmiotowym stwierdzono tachykardię (120/min), częstość

oddechów wynosiła 24/min, a ciśnienie 110/80 mmHg.
.....
W echokardiografii stwierdzono uogólnioną hipokinezję ścian lewej komory z

frakcją wyrzutową około 12 % ( bardzo mała). Wyniki pomiarów

hemodynamicznych były typowe dla kardiomiopatii zastoinowe z ciężką

dysfunkcją skurczową.
Uznano, że chory cierpi na ostre zapalenie mięśnia sercowego. Wdrożono

leczenie digoksyną, furosemidem, nitrogliceryną, amiodaranem, dobutaminą i

heparyną.
........ stan chorego nie poprawił się 3 dniach leczenia. Podjęto więc /">
Anonimowy


Posted: Paz 13, 2005 12:32:34


Czy ktoś z was udzielił by mi informacji , gdie można zrobić przeszczep wątroby

i ile to kosztuje???????????????Odpowiedzi przysyłajcie na adres:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
ELJASZ



Posted: Paz 16, 2005 15:50:05


wątroba należy do takiej grupy organów, których regeneracja jest możliwa i to

nawet przy zacznym uszkodzeniu jej tkanek spowodowanym jakim czynnikiem

np. marskość z powodu zarażenia wirusem.
ilość komórek macierzystych w niej zawartych jest znacząca i można je do

regeneracji zmusić. jednak trzeba - raz o tym wiedzieć, dwa usunąć czynnik

niszczący, a trzy zwrócić się do swojego Ojca Niebieskiego aby uruchomił

system naprawczy.
najtrudniej wykonać poz. trzy, bo jest to obwarunkowane wieloma

wyrzeczeniami, dla przykładu podam przypowieść gdzie Jezus mówi

młodzieńcowi, że wejście do królestwa niebieskiego jest wyrunkowane

pozbyciem się majątku - "idź i rozdaj swój majątek ubogim". tak i ten kto chce

być zdrowy musi zrezygnować z wielu przyjemności życia, aby tym sposobem

nawiązać łączność z Bogiem Zastępów. tu oczywiście czytaj wyjaśnienie z tego

tematu.
można i wybrać inną drogę medyczną, czyli pluć Bogu w twarz, a potem szukać

organów i pieniędzy, a przede wszystkim narzekać, że życie jest niesprawidliwe.
Anonimowy


Posted: Paz 16, 2005 17:39:45


najtrudniej wykonać poz. trzy, bo jest to obwarunkowane wieloma

wyrzeczeniami, dla przykładu podam przypowieść gdzie Jezus mówi

młodzieńcowi, że wejście do królestwa niebieskiego jest wyrunkowane

pozbyciem się majątku - "idź i rozdaj swój majątek ubogim".

Jak dla mnie to tylko przypowiesc, wiec nie nalezy jej traktowac doslownie,

przeciez nikt mu nie zagwarantuje ze jesli porzuci teraz wszystko co ma to bedzie

uzdrowiony. No wlasnie jak odczytac ta wlasciwa granice "ubustwa" do ktorej

czlowiek powinien dazyc? Prosibym o jakies konkrety, a nie ogolne

przypowiesci.

Inny Anonim
ELJASZ



Posted: Paz 16, 2005 22:25:00


może użyłem złego, nieprecyzyjnego wyrazu jako "przypowieść" opisane

zdarzenie, gdyż powinno być "rozmowa" w której Jezus przekazuje PRAWO

warunkujące wejście do królestwa.
w każdym razie wskazujące na ograniczenie się do konieczności posiadania

niezbędnych środków materialnych, a nie spełniających rolę napełniania

człowieka próżnością i pychą jako posiadacza.
mechanizm wyjaśniłem w wykładzie.
ELJASZ



Posted: Cze 4, 2006 07:31:52 · Edytowane przez: ELJASZ


Dla potwierdzenia moich twierdzeń dotyczących wszechobecnych komórek

macierzystych nowe wiadomości z laboratorium naukowego.

[url=http://wiadomosci.onet.pl/1334102,16,item.html
]ht tp://wiadomosci.onet.pl/1334102,16,item.html
[/url]

Źródło komórek macierzystych serca

Naukowcy z Instytutu Badania Układu Sercowo- Naczyniowego w Nowym

Jorku zidentyfikowali u myszy tkankę, w której znajdują się komórki

macierzyste serca, dowodząc tym samym, że serce może być zaopatrywane w

komórki macierzyste w trakcie życia.
W przeszłości badacze wierzyli, że serce funkcjonuje przez całe życie organizmu

wyposażone jedynie w te same komórki, które znajdowały się w nim od

momentu narodzin.

Kilka lat temu odkryto istnienie komórek macierzystych w tkance budującej

serce, kwestionując tym samym długo obowiązującą teorię. Niemniej jednak

precyzyjna lokalizacja tych komórek i charakterystyka miejsca ich bytowania w

tkance sercowej pozostawała dotychczas niejasna. Tkanka sercowa jest tkanką

mięśniową zbudowaną z wielojądrowych włókien prążkowanych (tzw.

kardiomiocytów), tworzących rozgałęzienia łączące się z sąsiednimi włóknami.

Kardiomiocyty mają podobną budowę do włókien mięśni szkieletowych

(występujących w kończynach). Zasadnicza różnica polega na tym, że kurczą się

one niezależnie od woli i umożliwiają sercu pompowanie krwi.

W swojej pracy naukowcy, pod kierownictwem Annarosy Leri,

scharakteryzowali tkankę bytowania komórek macierzystych - są to nisze, gdzie

komórki dzielą się i czekają na moment kiedy będą potrzebne w dojrzałej

tkance. Przestrzenie te znajdują się w tzw. tkance śródmiąższowej, to znaczy

pomiędzy poszczególnymi kardiomiocytami budującymi serce.

Badacze odkryli ponadto, że komórki macierzyste są zgrupowane razem z

bardziej dojrzałymi komórkami serca. Według autorów wskazuje to na fakt, że

istnieje pewna pula komórek macierzystych funkcjonująca jako "rezydenci" -

stali mieszkańcy nisz.

Komórki dzielą się żeby uzupełnić zapasy prymitywnych,

niewyspecjalizowanych komórek macierzystych serca, zdolnych po osiągnięciu

odpowiedniej specjalizacji do stania się nowym, dojrzałym kardiomiocytem.

Odkrycie to jest bardzo dobrym dowodem na to, że tkanka sercowa jest

uzupełniana, odnawiana przez komórki macierzyste w trakcie życia organizmu.

Co więcej, sugeruje, że terapia przy użyciu komórek macierzystych niesie ze

sobą duże nadzieje na wyleczenie - naprawienie uszkodzonego mięśnia

sercowego.
Anonimowy


Posted: Paz 21, 2006 17:34:57


eliaszu powiedz dlaczego w ludzkich genach zakodowane zostały wszystkie

choroby i zło,kto za to odpowiada bo to napewno nie dzieło boskie ,tylko

szatanskie i zamiast wciskać ciemnotę o przekazach jak masz taki dostęp do

boga to powiedz jasno co należy w genach zmienić aby wyeliminpowac zło i

choroby.kto się bawi w mutacje wirusów ,gdzie jest to labotratorium
ELJASZ



Posted: Paz 21, 2006 20:10:00


Gdybyś czytał lub raczej przeglądał również coś innego niż Internet to mógłbyś

w czasop. „Świat Nauki” z września 2006 zobaczyć artykuł „Tajemne życie

pseudogenów”.
A w tymże artykule znalazł potwierdzenie wiedzy napisanej przeze mnie w

wykładzie 10 lat temu na temat transkrypcji z DNA, czyli wszystkich zależności

które tak cię gnębią. Czy ty przeżywasz cierpienia tych milionów chorych i

zdegenerowanych wirusów. Ja bym w twoich pokopał w tej części, która

odpowiada za tworzenie mózgu, bo wydaje się że coś z nim nie jest w porządku.
Anonimowy


Posted: Paz 22, 2006 09:35:54


eliaszu w twoim mózgu pozakładane są blokady na prawdziwe przyczyny

chorób,bo gdyby tak nie było to nie wciskałbyś tu ciemnoty tylko opanowałbyś

samoleczenie organizmu conajmniej w takim stopniu jak ja i potrafiłbyś

skutecznie usuwać usuwać przyczyny chorób ,mogę ci tylko powiedzieć że

wbrew lekarzom wyleczyłem sobie sam staw biodrowy ,a gdybm poddał się

dalszemu leczeniu medycznemu to byłbym dzisiaj kaleką ze sztucznym stawem

biodrowym.Czytając twoje wypowiedzi wiem że poruszasz się w ściśle

ograniczonej sferze wiedzy ,a nie wspominasz nic o tym że orgasnizm ludzki jest

tak skonstruowany że potrafi sam sobie poradzić z każdą chorobą,jeśli potrafi

się tylko odpowiednio stymulować układ immunologiczny w celu zwiększenia

jego odporności ,więc jeżeli jesteś gotowy podjąć ze mną dyskusję w tym

temacie to polecam ci moje tematy :www.niewyjasnione.pl/temat5721/] ALTER

EGO
[www.niewyjasnione.pl/temat5716/] BIOENERGOTERAPIA TO NIE CUD


admin



ciekawy art. o transfuzji krwi...

UNREAD_POSTprzez Sandra » czwartek, 25 marca 2010, 16:51
znalezione w internecie:

"''Człowiek o złotym ramieniu'' - tak o nim mówią.




74-letni James Harrison od 56 lat oddaje osocze. W sumie - 984 razy. Lekarze

oceniają, że dzięki temu uratowali życie ponad 2 milionów noworodków. Bo

krew Jamesa Harrisona jest wyjątkowa.



Ma przeciwciała, których podanie ratuje dzieci zagrożone śmiertelnie groźnym

konfliktem serologicznym na tle czynnika Rh. Mężczyzna pomógł wielu matkom

(w tym swojej córce) urodzić zdrowe dzieci, oddając osocze. WIĘCEJ O

KONFLIKCIE SEROLOGICZNYM CZYTAJ TUTAJ>>>



Australijczyk postanowił zostać dawcą w wieku 14 lat - miał wówczas operację,

w czasie której przeszedł transfuzję krwi. Kiedy skończył 18 lat, pierwszy raz

oddał krew. I robi to po dziś dzień. Jest rekordzistą Australii, a we wrześniu tego

roku powinien przekroczyć magiczną liczbę 1000 wizyt w punkcie oddawania

krwi.



ZOBACZ ROZMOWĘ Z JAMESEM HARRISONEM>>>



''Człowiek o złotym ramieniu'' zgodził się również poddać serii badań, które

pomogły wyprodukować immunoglobulinę anty-D - lek, który ratuje dzieci.

Jego życie było wówczas ubezpieczone na milion dolarów. - Nie bałem się.

Byłem zadowolony, że mogę pomóc - opowiada. I dodaje:



Nigdy nie myślałem o tym, żeby przestać. Nigdy.


Nawet po śmierci swojej żony, nie przerwał oddawania osocza. - Byłem znowu

w szpitalu tydzień po odejściu Barbary. Byłem smutny, ale życie idzie dalej i

trzeba kontynuować to, co robimy. Ona jest tam i patrzy z góry, więc robię to

dalej - mówi"


Sandra


U 5-letniej dziewczynki urosły nowe nerki

UNREAD_POSTprzez Sandra » poniedziałek, 24 maja 2010, 07:30
U 5-letniej dziewczynki urosły nowe nerki

"Przypadek 5-letniej Angel Burton jest świadectwem niesamowitych wręcz

możliwości ludzkiego organizmu, przecząc wszelkim dogmatom medycznym.

Dziewczynka ta, praktycznie od samego urodzenia chorowała na nerki. Kiedy

chirurdzy zdecydowali się wreszcie ją zoperować, ze zdumieniem zobaczyli w jej

ciele 2 nowe nerki, które w międzyczasie wyrosły ponad starymi nerkami i

przejęły ich funkcje. Doprowadziło to do natychmiastowego uzdrowienia

dziewczynki i jakakolwiek interwencja medyczna okazała się już zbędna (źródło:

dailymail.co.uk)"

więcej

www.globalnaswiadomosc.com/nowenerkirosnasame.htm
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Time to create page: 0.642 seconds

Copyright © 2014 Lifechip.pl