Priorytet miłowania.

  • eljasz
  • Autor
  • Gość
  • Gość
1 rok 3 miesiąc temu #4 przez eljasz
Priorytet miłowania. was created by eljasz
Priorytet miłowania.


ELJASZ
Paz 27, 2004 18:24:04


Przykazania – Prawa dane człowiekowi przez Boga Żywego sprowadzają

się w zasadzie, jak to również podkreślił Jezus w Ewangelii, do dwóch

przykazań lub są to dwa najważniejsze, „będziesz miłował Pana Boga

Swego i Bliźniego jak Siebie”.

Występują tutaj trzy persony Bóg, Bliźni i Ja.

Zadaję ci problem do przemyślenia pod tytułem, „kto jest na pierwszym

miejscu do miłowania” oraz jaka jest kolejność? Jeśli zechcesz spróbuj

uzasadnić swój wybór.


Anonimowy
Paz 28, 2004 17:03:32

Wg mnie miłowanie siebie jest warunkiem miłowania kogokolwiek

innego. Żeby obdarować kogoś czymś ( miłością, miłować kogoś) trzeba

to mieć , nie mogę dać komuś czegoś ( miłość, jabłka ect...) jeśli sam

tego nie mam...
Miłego Dnia .Bartek....

Fakir
Paz 28, 2004 17:04:46
Powyszy post należy do mnie, jakimś sposobem wysłałem go jak nie

zalogowany


Takość
Lis 1, 2004 16:00:45
Witam
Poprostu kochaj, po co Ci jakiekolwiek rozróżnienia. Rozróżnienia tworzy

umysł. Jezus nie miał ucznów zdolnych to pojąć, stąd takie jego

nauczanie. Rozpoznaj że wszystko jest miłoscią, cały świat.


marekone
Lis 10, 2004 20:55:22
Witam,
Jeśli kogoś lub coś akceptujemy, podoba nam się to lub ten, ta, ci,

możemy powiedzieć wtedy że to lub tego, tę, tych ... kochamy. Stan

miłości który mamy w sobie oznacza że utożsamiamy się z

doświadczanym człowiekiem, lub/i jego czynami. Każdy człowiek jest

godny Miłości, lecz nie każde czyny człowieka Jej są godne. Ważne jest

więc czuć w sobie nienawiść do tego, co powoduje destrukcję,

demoralizację i chaos , aby wiedzieć do kogo przystać i jakie czyny

wybierać, czując do tej właściwej strony Miłość. Bóg stwarzając ,

stworzył wszystko dualne, i w taki sposób dualny człowiek może

opowiedzieć się po właściwej stronie. Tej w której można budować i

tworzyć na skale. Gdyby koncepcją Boga była tylko jedynie istniejąca

strona Miłości, rozmowa niniejsza nie miałaby miejsca. Pozdrowienia.

Marek


ELJASZ
Lis 22, 2004 19:24:47
Jakoś próby odpowiedzi na powyższy problem nie mają wzięcia wśród

czytelników. Kombinacji nie jest aż tak dużo, ale wydaje mi się, że każdy

uznaje pytanie za bardzo proste i oczywiste.
Niestety jest w tym przykazaniu zawarta największa prawda o budowie

człowieka i jego relacji z Bogiem i zupełnie niezgodna z oczywistą logiką

człowieka wychowanego w obowiązujących naukach krzewionych przez

nauczycieli chrześcijańskich.

Zadam więc pytanie drugie pomocnicze –
Gdzie jest napisane jak kochać siebie ?, jakie konkretne fragmenty

Pisma św. mówią o tym problemie lub może przykazania.
Sandra

Sty 7, 2005 14:54:02
Witam All People!
A tak właściwie to sobie najpierw coś wytłumaczmy, czy też niech

zostanie wytłumaczone mnie, bo być może ja tu jesetm jedyna

nierozumna w tej kwestii.
Kto jest właściwie tym bliźnim? Brata mojego moge spokojnie nazwac

bliźnim, to samo moge uczynić z bliskimi mi znajomymi, ale czy

sąsiadka, której nawet jeszcze nie widziałam na oczy i ona chyba nawet

nie wie o moim istnieniu również jest moim bliźnim?
Prosze o wytłumaczenie, bo inaczej dziś nie zasnę.
pozdrawiam
SANDRA


ELJASZ
Sty 7, 2005 16:35:47
W tym właśnie tkwi TEN "sęk" zrozumienia przykazania. pojęcie

"bliźniego" było i przed naukami Jezusa, lecz tak samo jak obecnie

zatraciło sens swojego znaczenia. dlatego Jezus wyraźnie w przypowieści

- przykładzie życiowym wyjaśnił co należy rozumieć pod tym znaczeniem

słowa. i ciągle brzmi jego pytanie, na które nikt nie umie odpowiedzieć

lub robi to błędnie, a brzmi ono - " kto był bliźnim tego, którego napadli

zbójcy".
w całej Ewangelii nie ma tak dokładnie wyjaśnionego znaczenia pojęć,

które Jezus wprowadza do życia chrześcijańskiego, ale nikt nie czyta

tego co tam powiedział, co tam dokładnie napisane lecz notorycznie z

lenistwa korzysta tylko i wyłącznie z ustnego tłumaczenia usłyszanego

przez fałszywych nauczycieli.
- brat nie jest twoim bliźnim na zasadzie krewnego lecz może być twoim

bliźnim gdy się do tego przyczyni.


ELJASZ
Sty 20, 2006 20:19:18
Wyciąnę ponownie z archiwum główny temat esencji życia -

"Przykazania – Prawa dane człowiekowi przez Boga Żywego sprowadzają

się w zasadzie, jak to również podkreślił Jezus w Ewangelii, do dwóch

przykazań lub są to dwa najważniejsze, „będziesz miłował Pana Boga

Swego i Bliźniego jak Siebie”.
Występują tutaj trzy persony Bóg, Bliźni i Ja.
Zadaję ci problem do przemyślenia pod tytułem, „kto jest na pierwszym

miejscu do miłowania” oraz jaka jest kolejność? Jeśli zechcesz spróbuj

uzasadnić swój wybór."


Fakir
Sty 21, 2006 11:28:42
Można byś się pokusić o taką intepretacjię : Na 1 miejscu Bóg którego

trzeba miłować najbardziej i przedewszystkim , Natomiast blizniego

należy miłować na równi z sobą („Jak siebie samego) , czyli nie mniej

ani nie wiecej w przeciwieństwie do miłowania Boga którego miłowanie

powino być „silniejsze” niż miłowanie siebie....


Fakir
Sty 28, 2006 12:41:36

Za sugestią Eliasza zamieszczam moje próby „rozgryzienia tematu”:
I.

Popełniłem błąd przy interpretacji "przykazania miłowania"

spowodowany
moim
niedopatrzeniem ..... Analizując dokładniej dochodzę do wniosku że,
wszystkie trzy występujące w przykazaniu persony są równorzędne co

wynika
z
konstrukcji gramatycznej ...
Co za tym idzie powinniśmy po równo miłować Boga, bliźniego i siebie ,

a
brak umiłowania do którego bądź też mniejsze jego nasilenie , jest
"łamaniem" zalecenia ...zresztą czuję że prawdziwe miłowanie właśnie na
tym polega ; na kochaniu Boga siebie i bliźniego ......
II.
Kolejna próba odpowiedzi :
Należy miłować Boga , , bliźniego ( jednak nie bezwarunkowo, ale wtedy

gdy
rozwija się zgodnie z bożym zamiarem) jak siebie... Czyli też powinniśmy
nauczyć się rozróżniać co dobre i to miłować ......


Fakir
Lut 6, 2006 19:47:39

Odpowiedź na pytanie pomocnicze :

W ewangeliach znalazłem treści z których wnioskuję że bliźni to ktoś kto

pełni Wole Bożą, i jest dla nas dobry życzliwy ( przypowieść o

Samarytaninie )...


ELJASZ
Lut 7, 2006 19:11:21

"to ktoś kto pełni Wole Bożą, i jest dla nas dobry życzliwy"
czyli jeśli ktoś nie spełnia tym warunków nie jest bliźnim?

napisane dokładnie -
" A kto jest moim bliźnim? (30) Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien

człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie

tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół

umarłego, odeszli. (31) Przypadkiem przechodził tą drogą pewien

kapłan; zobaczył go i minął. (32) Tak samo lewita, gdy przyszedł na to

miejsce i zobaczył go, minął.
(33) Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również

obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: (34) podszedł do

niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go

na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. (35) Następnego

zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim

staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. (36)

Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego,

który wpadł w ręce zbójców? (37) On odpowiedział: Ten, który mu

okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie! "

Ew. Łukasza 10:26-37, Biblia Tysiąclecia

może kto zwróci uwagę na mały zwrot zaznaczony powyżej.
lub czy napadnięty był bliźnim?? czy bliźnimi byli ci co przeszli obok i nie

udzielili pomocy?


Sandra
Lut 9, 2006 08:53:50

Bliźni - ten, który pomaga i powoduje ze rany sie zablizniaja czy ten,

ktory rani i tym samym doprowadza do tworzenia blizn?
Mozna tak albo tak.


Z Ew. Lukasza wynika jasno, ze to ten ktory zadaje rany, bo nie sztuka

kochac tych ktorzy czynia nam dobro, to wychodzi z nas naturalnie

natomiast standarde jest czucie nienawisci do tych ktorzy nie palają do

nas pozytywnym uczuciem i czynią nam "zło". Tutaj nasuwa sie tez

pewna regula, ze niestety wiekszosc nie ma racji i skoro wiekszosc ludzi

odwzajemnia sie kopem za kopa to nie jest to zbyt wlasciwa droga...
A nienawisc oczywiscie nalezy przerabiac, a nie wyladodywac na innych.

Miłość nieprzyjaciół [Vt-3,31]

27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych

nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą;

28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych,

którzy was oczerniają.

29 Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi! Jeśli

bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty!

30 Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego,

który bierze twoje.

31 Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie!
32 Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla

was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich

miłują.
33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za

to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią.
34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu,

jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają,

żeby tyleż samo otrzymać.
35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i

pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie

wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla

niewdzięcznych i złych.
36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Z dalekiego wschodu pisala dla was korespondentka
Sandra


ELJASZ
Lut 22, 2006 11:47:33

Oczywiście z przytoczonej przypowieści powinno się wyciągnąć kilka

wniosków, ja nacisk położyłem na znalezienie prawidłowego znaczenia

słowa „bliźni”.
Można się również zastanawiać czy oprócz miłowania „tego” określonego

bliźniego należy również skierować miłość w kierunku napastników,

którzy napadli na tego człowieka.
Czy w takim razie przyjmują miano nieprzyjaciół i należy ich miłować


marekone
Mar 21, 2006 22:21:42

Witam po dłuższej przerwie,
Moja rodzina powiększy się niebawem

Zastanawiałem się nad tym, co to jest owo miłowanie, o którym na

forum niniejszym wypowiadamy się od dwóch już lat.
Według mnie miłować, oznacza obdarzać innych tym, co sami uważamy

za właściwe dla siebie, czym siebie obdarzamy i chcemy aby nas

obdarzano.
Miłowanie więc, to czyny które są pożyteczne dla siebie i innych.

" (31) Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie!

(32) Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla

was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich

miłują. (33) I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią,

jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią.
(Łk 6.31-33)

Sens tej krótkiej nauki Chrystusa można spotkać też w powiedzeniu: "

To otrzymujesz, co dajesz" Bo takie jest Prawo. I każdy czyniąc

cokolwiek, doświadcza tego właśnie co czyni. Miłość nie jest skurczem

mięśnia, który często można poczuć na widok pożądanej ( niekoniecznie

kochanej) osoby.

Kochać więc, to znaczy czynić innym to, co jest właściwe. I stąd też

można wyciągnąć wnioski o priorytetach miłowania. Najpierw należy

dowiedzieć się co jest właściwe i potrzebne dla Siebie Samego, i siebie

tym obdarzyć. Później dopiero, kiedy wiemy co jest dobre dla siebie,

można kochać ( obdarzać podobnym) bliźniego. Taki zaś akt właśnie

jest Miłością do Boga, ponieważ jest to wypełnianie Jego Prawa.

Celem przypowieści ( Łk.10.30-37) jest wyjaśnienie kto to jest bliźni. Jak

się dowiadujemy, bliźnim okazał się samarytanin niosący pomoc

napadniętemu przez zbójców. Można zadać pytanie, dlaczego

poszkodowanemu nie udzielił pomocy ani kapłan który zobaczył go i

minął ani też lewita ( również zobaczył go i minął). Zaś samarytanin : „

Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko;” Więc czym było to wzruszenie,

które spowodowało odmienne zachowanie samarytanina? Samarytanin

potrafił współczuć i wyobrazić sobie obraz swojego losu w podobnych

okolicznościach. Zaś wzruszenie, współczucie; jest uczuciem potrzeby

uczynku, ponieważ sam w podobnych okolicznościach chciałby (

samarytanin) takiej pomocy doświadczyć, więc okazał swoje

MIŁOsierdzie. Zachowanie takie jest zgodne z przykazaniem „ To czyńcie

innym, co chcecie aby wam czyniono”

W przypowieści tej nie ma bezpośrednio mowy o tym, jak należy się

obchodzić z nieprzyjaciółmi, chociaż zbójcy byli nieprzyjaciółmi,

przynajmniej dla poszkodowanego. O tym, że należy miłować

nieprzyjaciół jest napisane w przypowieściach „Miłość nieprzyjaciół” (

Łk.6.27-36); oraz Prawo odwetu (Mt.5.38-42) i Miłość nieprzyjaciół

(Mt.5.38-48 ) i te przypowieści przytaczam :

Prawo odwetu (Mt.5.38-42)
(38) Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! (39) A Ja

wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w

prawy policzek, nadstaw mu i drugi! (40) Temu, kto chce prawować się

z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! (41) Zmusza cię kto, żeby

iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! (42) Daj temu, kto cię prosi, i

nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Miłość nieprzyjaciół (Mt.5.38-48 )
(43) Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a

nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. (44) A Ja wam powiadam:

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was

prześladują; (45) tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w

niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad

dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (46)

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć

będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? (47) I jeśli pozdrawiacie tylko

swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?

(48) Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz

niebieski.

Jak w takim razie miłować zbójców, którzy okradli, ogołocili i zadali

dotkliwe rany? Co czuje tak potraktowany człowiek ? Na pewno

nienawiść. Ale nienawiść tę należy skierować na czyny zbójców a nie na

ludzi. Jeśli nienawiść pokrzywdzony skieruje na ludzi, wtedy dokona

odwetu, krwawej wendetty i powiększy tym sposobem zło. Trudno, aby

w tym momencie czuł komfort i przeżywał przyjemne emocje. Jak więc

może kochać swoich oprawców, leżąc poniżony, pokrwawiony i

nieprzytomny z bólu? Może tego dokonać właśnie mając w nienawiści

takie czyny jakimi doświadczyli go zbójcy. Więc kochanie ludzi to nie są

uczucia, lecz czyny skierowane do nich. Jeśli czyny są właściwe (

miłosierne), pojawić się wtedy może też odpowiadający tym czynom

korzystny stan psychiczny, korzystne i przyjemne uczucie; Taki stan

emocjonalny może wywołać stałe upodobanie do powtarzania

podobnych, korzystnych czynów tak w darczyńcy jak i w obdarowanych,

czego sobie i wszystkim czytelnikom życzę.

Słońce tak samo świeci mnichowi, kupcowi, złodziejowi i kurtyzanie. To

jest dopiero MIŁOŚĆ.

Pozdrawiam,
marek


Fakir
Wrz 29, 2006 17:30:55

Kolejna próba
Miłować Boga znaczy spełniać jego wolę (prawa, zalecania wobec Niego

samego dane przez Niego samego) to przede wszystkim ,biliźniego i

siebie to spełniać wole i instrukcję życia ,które zostały objawione np. w

Biblii ……. Bo skoro Bo stworzył człowieka i podał przepis na to by było

mu najlepiej , to co może być lepszego niż przestrzeganie tych

przepisów …..(miłowanie )….
Pozdrawiam…
Bartosz…


ELJASZ
Wrz 30, 2006 18:30:57

pomyliłeś odpowiedz z tematem, czy zapomniałeś o co w tym temacie

pytałem?
czy zauważyłeś swój błąd, myślałeś potem o swoim czynie (tzn. co

napisałeś)?, bo to właśnie miałeś zrobić w ramach codziennej medytacji.
może również być tak, że to ja nie rozumiem powiązania ostatniego

tekstu z tematem.


Fakir
Paz 1, 2006 00:59:53

Tak rzeczywiście ,mój błąd(przepraszam) nie bardzo to było na

temat…..A pisząc szerzej i po dodatkowych przemyśleniach….. Tylko

miłowanie Boga i wypełnianie Jego woli umożliwia miłowanianie w

pełnym tego słowa znaczeniu bliźniego bliźniego siebie , i tylko to daje

rozróżnienie różnych rzeczy jak no to kim jest bliźni … Dlatego to

Bóg jest na I miejscu……A nawiązując do poprzedniej myśli to On daje

prawa i wskazówki jak miłować………..
Jednak z drugiej strony jak bez umiłowania siebie umiłować

kogokolwiek…???

admin
Site Admin
Posty: 101
Dołączył(a): wtorek, 1 kwietnia 2008, 14:10


Re: Priorytet miłowania.

Nowy postprzez eljasz » poniedziałek, 5 lipca 2010, 19:49
Wraca "makabra"
- nie ruszyło się rozwiązanie od momentu wprowadzenia problemu na

forum od Paz 1, 2006 00:59:53
wywołuję do odpowiedzi na podstawie wielu dodatkowych wątków,

które się przewinęły.
niektórzy dążą do nowych wyjaśnień sięgających granic poznania i w

górze, i na wszelkich głębokościach, ale jaki to ma sens skoro nie ma w

tobie miłości do bliźniego, bo go nie rozpoznajesz, nie wiesz jak nim

zostać, nie chcesz aby cię miłował i wspominał o tobie u swego Boga.
bez odpowiedzi na podstawowe przykazanie wszelki trud poznania

granic jest bezużyteczny.
pracując dla niego, dla społeczności robisz to DLA SIEBIE.

eljasz
Posty: 100
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 17:22


Re: Priorytet miłowania.
Nowy postprzez Grzegorz » poniedziałek, 5 lipca 2010, 21:52

„Będziesz miłował Pana Boga Swego i Bliźniego jak Siebie”. Najpierw

siebie, następnie bliźniego, następnie Boga. Dopiero kiedy nauczymy się

kochać siebie i tworzyć miłość, możemy pokochac swego bliźniego, zaś

miłość Bogu oddajemy przez własne czyny, czyli miłując siebie i innych -

dobrych, złych. Obdarzając miłością tych którzy nas kochają oraz tych

którzy są naszymi wrogami i z nimi musimy znaleźc pojednanie. Bliźni to

dary od Boga zesłane przez niego na naszą drogę, czyli ludzie, których

spotykamy na drodze, którą dano nam do przejścia. Są naszymi darami,

zadaniami do wykonania na drodze do Boga i poprzez nich poznajemy

miłość do Boga, jako że i my i oni jesteśmy Boga częścią.

Grzegorz


Re: Priorytet miłowania.
Nowy postprzez eljasz » środa, 7 lipca 2010, 07:25

czy są jakieś komentarze do powyższego, potwierdzające lub negujące.
uważam temat za niewyjaśniony, nie mogę napisać, że rozwiązanie

pozycyjne jest słuszne lub błędne. na trzy możliwości każde ustawienie

priorytetu da jedną prawidłową pozycję istoty do miłowania.
problem polega cały czas na pokonaniu swojego NARZUCONEGO

STANU PSYCHICZNEGO, który uniemożliwia ci prawidłowe widzenie

problemu.
i dlatego to jest najlepszy sprawdzian.

eljasz
Posty: 100
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 17:22


Re: Priorytet miłowania.
Nowy postprzez Grzegorz » środa, 7 lipca 2010, 12:40

Postrzeganie siebie, bliźnich, Boga i boskiego stworzenia jako całości.

Dlatego miłowanie innych i siebie, to w istocie obdarowanie miłością

Boga.

Grzegorz

Re: Priorytet miłowania.
Nowy postprzez eljasz » czwartek, 8 lipca 2010, 19:54

powyższa odpowiedz jest następną kopią znanych tłumaczeń

głaszczących zagadnienie.

PROSZę WAS więcej zastanowienia nad kwestią BOGA.
BóG NIENAWIDZI głupoty, łamania prawa, nikolaitów (OBj.2:6 -

Nikolaitów, których i ja nienawidzę. )... i przeklętego słowa "T O L E R A

N C J A "
która nakazuje zamykać OCZY na RZECZYWISTOŚCI.

dopisane - po kilku dniach ;
Ewangelia św. Łukasza
10:26 - A on rzekł do niego: W zakonie co napisano, jako czytasz?
10:27 - A on odpowiadając rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga twego,

ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkiej

siły twojej, i ze wszystkiej myśli twojej; a bliźniego twego, jako samego

siebie.

w moim pierwotnym zapytaniu skróciłem trochę powyższe ale nikt w

ciągu całego rozpatrywania nie zajrzał do oryginału. czyli pierwsze

miejsce jest określone co wynika zresztą z trzech przykazań Dekalogu.

pozostaje ustalić już tylko dwie możliwości i tego właśnie jestem pewien,

że nie będzie dobrej odpowiedzi.

eljasz
Posty: 100
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 17:22


Re: Priorytet miłowania.
Nowy postprzez eljasz » środa, 14 lipca 2010, 18:16

Twórcze wglądy wzrastają przez całe życie, aby trwać przez moment, a

jednak trwać na zawsze. Bo trwać znaczy obcować z Bogiem, „przylgnąć

do Niego” (Powt 11,22). w obrębie czasowości moment nie ma nic, co

jest mu równoczesne. Ale w obrębie wieczności każdy moment może

stać się równoczesny Bogu.

Oto dlaczego uprzednio twierdziliśmy, że dobro jest ontologicznym

faktem. Miłość na przykład jest czymś więcej niż współpracą, więcej niż

wspólnym odczuwaniem i działaniem.

Miłość jest byciem razem, formą istnienia, a nie tylko stanem duszy.

Psychologiczny aspekt miłości, jej namiętność i emocja, jest tylko

aspektem ontologicznej sytuacji. Kiedy człowiek kocha człowieka, bierze

udział w zjednoczeniu, które jest czymś więcej niż dodawaniem, czymś

więcej niż jeden plus jeden. Kochać to wiązać się z duchem jedności,

wstępować na nowy poziom, wchodzić w nowy, duchowy wymiar.

Dlatego jak zauważyliśmy, cokolwiek człowiek czyni człowiekowi, czyni

to również Bogu.
Znaczące, że Biblia opisuje miłość w następujący sposób: „Będziesz

kochał Pana Boga swego z całego serca swego, z całej swej mocy (meod) ".

Co znaczy meod? Może znaczyć tylko to, co znaczy wszędzie w

Biblii: przysłówek „bardzo”, „wiele”, „w najwyższym stopniu”. Przy próbie

określenia znaczenia czasownika „kochać” w tekście raptem zabrakło

zwrotu. Kolejno stwierdza się: „z całego twego serca”. A nawet więcej z

całej twej duszy. Le nawet to nie było dostatecznym określeniem

miłości, dopóki nie powiedziano: z całej twej mocy...

eljasz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.155 s.